czwartek, 31 marca 2016

Streszczenia odcinków 158-161 (18.04 - 21.04)

Odcinek 158

Na komendę miejską policji przychodzi anonim oskarżający woźnego jednej ze szkół o molestowanie uczennic. Na miejscu okazuje się, ze nie ma żadnych przesłanek żeby zatrzymać oskarżonego pracownika szkoły. Sytuacja zmienia się gdy w żeńskiej szatni zostaje odkryta kamera. Krzysiek i Emilka muszą się także zająć pobitym dostawcą pizzy. Mężczyzna kręci i nie chce pomocy policji. Dlaczego? Okazuje się, że sprawa ma tło miłosno-obyczajowe… Na komendzie policjanci próbują zaszantażować swoją szefową. Jeśli odejdzie Mieszko oni wszyscy idą na urlopy. Reakcja Pani Komendant jest zaskakująca. Nie tego spodziewali się policjanci.

Odcinek 159

Dyrektor Liceum zgłasza kradzież samochodu. Auto wkrótce się znajduje, ale jest całe umazane ekskrementami. Policjanci muszą ustalić, kto i dlaczego mści się na mężczyźnie. Ola i Mikołaj zostają też wezwani przez szpitalnego lekarza, którego zaniepokoiły rany cięte z jakimi dwóch młodych mężczyzn przyszło do ambulatorium. Poszkodowani twierdzą, że padli ofiarą napadu. Plączą się jednak w zeznaniach i próbują coś ukryć. Funkcjonariusze podejmują śledztwo. Mikołaj po pracy jedzie do mieszkania byłej żony. W strzykawce, która należała do Dominiki nie było heroiny ani kokainy ale mocz. Okazuje się, że córka znalazła sposób aby oszukać testy na obecność narkotyków. Podczas kłótni żona Mikołaja proponuje mu żeby wrócił do domu i pomógł wychowywać dzieci.

Odcinek 160

Zapała i Drawska dostają zgłoszenie o potrąceniu rowerzystki. Sprawcą jest sędzia, który nie korzysta z immunitetu i poddaje się dochodzeniu. Wina była po stronie rowerzystki, sprawa wydaje się prosta. Wszystko się komplikuje, gdy zostaje odnalezione nagranie z kasku rowerzystki na którym widać buty sprawcy. Kolejna interwencja jest z pozoru błaha. Szybko okazuje się jednak, ze funkcjonariusze będą musieli walczyć o czyjeś życie. Komendant Jaskowska podejmuje ostateczną decyzję w sprawie Mieszka. Chłopak zostaje na komendzie. Zaskakujące są motywy, które kierują szefową.

Odcinek 161

W nowo wybudowanych budynkach dochodzi do serii dziwnych włamań, w których nic nie ginie. Policjanci łączą ze sobą drobne szczegóły i odkrywają wyjątkowo obrzydliwy proceder. Ola i Mikołaj dostają też nietypowe wezwanie od starszej pani. Kobieta twierdzi, że w jej piwnicy mieszka duch. Zabawna z początku sprawa, przeradza się w poważną historię kryminalną. Mikołaj przez cały czas myśli o propozycji swojej byłej żony. Wie, że jego córki potrzebują ojca, ale powrót do domu skomplikuje jego związek z sanitariuszką Anią. Ola spotyka się z policjantem o pseudonimie Szybki. Kryminalny ma ustalenia w sprawie włamania do mieszkania jej ojca.

środa, 30 marca 2016

Miniaturka

 Stracone kilka najlepszych lat życia

 Cześć Kocwieczoremminiaturką chcę Wam podziękować za... 100 000 wyświetleń! <3. Przede wszystkim chcę podziękować Karoli, Magdzie, Eli, Żabce, Justynie, Małej, Piotrkowi, Alicji, Niki i Sylwii za to, że czytacie i komentujecie <3. Dziękuję również tym wszystkim, którzy czytają. Dziękuję i zapraszam do czytania <3.


- Wróciłem. - Oświadczył po minięciu progu drzwi wysoki, dobrze zbudowany z fryzurą a'la irokez 40-letni mężczyzna.
- Na reszcie. - Odrzekła odkładając na stół tablet i kubek z herbatą, a następnie szczupła, wysoka szatynka o pięknych niebieskich oczach 28-letnia kobieta wstała z kanapy. - Wszystko w porządku? Coś znowu z Kamilą?
- Tak. - odrzekł zrezygnowany i oparł się o ścianę - Znowu zaczęła pić.
- Co chcesz teraz zrobić? - Zapytała.
- Nie powinna w tym stanie zajmować się dziewczynkami. - Oświadczył. - Ola, chcę żeby zamieszkały z nami, o ile się zgodzisz.
- Nie mam nic przeciwko temu pomysłowi. - uśmiechnęłam się lekko i dodałam po chwili z ironią - o ile Twoja była żona pozwoli.
- Dziękuję. - Przytulił się do mnie.

Dwa dni później Mikołaj zabrał Anię i Dominikę do nas. Przez pierwsze kilka dni było im się ciężko przyzwyczaić i tęskniły za matką, która została wysłana po raz kolejny na odwyk.

Niedługo później Aleksandra poznała chłopaka niespełna 18latki. Był to czysty przypadek. Wszyscy wyszli rano z domu, my na komendę, córki Białacha do szkół. Gdy dojechaliśmy do komendy starsza posterunkowa zorientowała się, że zostawiła w domu telefon, więc podczas przerwy na kawę zajechali po nią:

Do mieszkania poszłam sama, starszy aspirant został w radiowozie. Weszłam do mieszkania w przekonaniu, że nikogo nie ma. Gdy stanęłam w drzwiach salonu, stanęłam jak słup soli.
- Eee, Ola Co Ty tu robisz? - zapytała przerażona dziewczyna.
- Chyba o to samo mogę Ciebie zapytać... - Powiedziałam do niej z wyrzutem. - Kim jest ten chłopak?
- To jest Robert. Spotykamy się od 6 miesięcy. - Przedstawiła nas. - A to Ola. Moja macocha.
- Dobra, czemu nie jesteś w szkole?
- Bo tak i koniec.
- Ciekawe jak wytłumaczysz się z tego ojcu. - Oświadczyłam Dominice. Po raz kolejny zawiedliśmy się na niej. Od kilku miesięcy działo się z nią coś niedobrego. 
- Proszę nie mów, proszę. To ostatni raz.
- Yhym... Porozmawiamy jak wrócę z pracy. - Powiedziałam jej, sięgnęłam po komórkę i wyszłam do przedpokoju żeby wrócić do auta. Przy otwieraniu drzwi od mieszkania, strąciłam kurtkę nastolatki. Gdy ją podniosłam, wypadł z kieszenie woreczek z marihuaną.
- Dominika!!! Natychmiast tu przyjdź! - Byłam na nią wściekła. Przy wcześniejszym jej incydencie z narkotykami, obiecała, że nigdy więcej nie weźmie tego gówna.
- Co jest? - Powiedziała z irytacją w głosie.
- Co to ma znaczyć? Znowu ćpasz?
- Grzebiesz mi po kieszeniach? Nienormalna jesteś? - Najechała na mnie.
- Nie grzebię, tylko wypadło Ci to z kieszeni. - Ominęłam nastolatkę, weszłam do łazienki i zawartość woreczka wysypałam do ubikacji. - Nie będę Cię kryła z narkotykami. Porozmawiamy wieczorem.

Aleksandra wyszła z domu. Postała chwilę na klatce, żeby ochłonąć. Nie chciała dać poznać swojemu partnerowi, że coś się wydarzyło. Nie chciała go denerwować. Pierwszą sprawą był ten chłopak. Nie przypadł jej do gustu - dres, adidasy, blizna na twarzy - typowy kibol. Drugą sprawą była znaleziona ganja. Rok temu też eksperymentowała, tylko, że dzięki młodszej córce Mikołaj dość szybko dowiedział się i temu zapobiegł. Tylko, że teraz skończyć może się gorzej.

Ola i Mikołaj po patrolu wrócili do domu ok. 19. Ania właśnie przygotowywała kolację, a Dominiki nie było. Nie zdziwiło mnie to, wiedziała, że nie będę ukrywała tego przed jej ojcem.
- Cześć. - Przywitaliśmy się z 14-letnią dziewczyną. - Gdzie Dominika?
- Cześć. Nie wiem. Jak wróciłam, to jej nie było. - Odpowiedziała. - Zaraz będzie kolacja.
- Hej córuś. - Przywitał się z córką.
- Chodź pogadamy na osobności. - Ola pociągnęła Mikołaja do sypialni.
- O co chodzi? - zapytał nieco zdziwiony.
- Chodzi o Dominikę, Mikołaj.
- Ale co?
- Gdy wróciłam do domu, zastałam ją w nim. - Odrzekłam zrezygnowana. Dobrze wiedziałam, że będzie na mnie zły, że mu nic nie powiedziałam wtedy.
- Dlaczego nie powiedziałaś mi od razu? - Zapytał zły.
- Możesz mnie wysłuchać do końca?
- Mów.
- Ona nie była sama, była z jakimś chłopakiem. Robertem. Podobno są parą od pół roku. Nie podoba mi się on - typowy dres.
- świetnie. - Odrzekł z ironią.
- Ale to mniejszy problem, drugi jest poważniejszy. - Rzekłam poważniej. Podeszłam do okna i wgapiłam przez nie wzrok. Nie wiedziałam jak mu o tym powiedzieć... O tym, że jego rodzona córka jednak nie skończyła z dragami..
- Tylko nie mów, że jest w ciąży...
- Nie, nie o to chodzi...
- Gadaj Olka...
- No to ta... strąciłam jej kurtkę i upadła na podłogę.
- i ? Do sedna.
- Wyleciał jej z kieszeni... - Spojrzałam się na jego wyraz twarzy. - woreczek...
- Z narkotykami?
- Z maryśką.
- Kurwa. Dlaczego nie powiedziałaś mi tego od razu? Olka!
- Byliśmy na służbie i wolałam zostawić tą rozmowę na wieczór.

Dominika Białach wróciła po 22ej. Gdy Ola dostrzegła jej twarz, od razu poznała, że jest pod wpływem narkotyków. Źrenice miała rozszerzone. Ten fakt także nie uszedł uwadze aspiranta, który od razu chciał z nią poważnie porozmawiać. Rozmowa przerodziła się w kłótnię, z której i tak nic nie wynikło. Nastolatka kłamstwami broniła się od zarzutu ojca. Nawet posunęła się do tego, że zaczęła oskarżać Wysocką o to, że kłamie i chcę skłócić ich. Aleksandrę to zabolało, gdyż bardzo lubi obydwie córki Mikołaja. Wyszła do sypialni w czasie kłótni i poszła spać, nie miała ochoty tego słuchać.

Białach zaczął obsesyjnie pilnować pierworodnej córki. Kontrolował ją jak mógł. Robił jej testy, sprawdzał wyciągi z konta bankowego, billingi. Odwoził ją do szkoły. Po kilku miesiącach Mikołaj i Ola zwyciężyli, Dominika w ich mniemaniu przestała palić trawkę, ogarnęła się, przestała robić kłopoty. Niedługo później obchodziła 18-kę.

Po wejściu w dorosłość dziewczyna wróciła do mieszkania matki. Mikołaj i Kamila stracili nad córką kontrolę. Po zdaniu matury zaczęła znikać na całe dnie, później i nocy. Praktycznie przestała pojawiać się w domu. Nikt nie wiedział gdzie chodzi, z kim się spotyka, co robi. Mikołaja ta sytuacja męczyła, bał się o nią, ale ona nie chciała z nim kompletnie rozmawiać. Nawet z Olą, którą dogadywała się dobrze, nie chciała gadać. Kilka tygodni później, gdy Kamila odkryła, że 18latka wróciła do domu pod wpływem alkoholu i narkotyków, zaniepokojona tym faktem zadzwoniła po byłego męża. Dominika, gdy usłyszała, że jej matka rozmawia z jej ojcem o tym fakcie, następnego dnia spakowała kilka ubrań do torby i uciekła z domu.

Kamila, gdy tego dnia po powrocie z domu zorientowała się, że córka uciekła. Zadzwoniła po byłego męża. Nastolatka zostawiła po sobie kartę z krótką treścią:

" Nie szukajcie mnie. Dominika".

Mikołaj i Ola pojawili się po kilkunastu minutach. Byli zdenerwowani i bali się, że może sobie coś zrobić. Tym bardziej, że po przeszukaniu pokoju nastolatki, policjanci znaleźli woreczek z narkotykami. Tym razem marihuana nie była jej zawartością, lecz amfetamina. Wszyscy byli zdruzgotani. Zaginięcie zostało od razu zgłoszone i policjanci przydzieleni do tej sprawy ruszyli do żmudnej roboty. Namierzyli ostatnie miejsca logowania telefonu, wysłali do operatora prośbę o billingi. Szukali także jej chłopaka - Roberta. Wiedzieli tylko jak ma na imię. Przesłuchiwali Anię, znajomych Dominiki. Chociaż co i rusz pojawiały się nowe wątki - śledztwo stało w martwym punkcie przez kilka miesięcy. Nastolatka "zapadła się pod ziemię". Mikołaj, Kamila i Ania oraz Ola byli załamani. 18latka nie dała ani razu znaku życia. Z dnia na dzień Białach tracił w wiarę w jej odnalezienie, wpadł w depresję, przestał się interesować Anią... Oddalał się od Aleksandry. Wysocka cierpiała, nie umiała pocieszyć partnera, ani jego młodszej córki, ale chociaż ona się nastolatką zajmowała.

Po 8 miesiącach związek Oli i Mikołaja się rozpadł, Aleksandra nie raz myślała o rozstaniu, ale nie zdecydowała się na to. Chciała Białacha i jego córkę wspierać i być przy nich. Nie potrafiła ich zostawić. Minęły kolejne miesiące... 1,5 roku po zniknięciu dziewczyny, policjanci, którzy zajmują się tą sprawą wpadli na trafny trop. Świadek włamania z kradzieżą do domu jednorodzinnego podała rysopis dziewczyny łudząco podobnej. Miała działać z dwoma mężczyznami. Niedługo później zatrzymany został Robert T., przy którym znaleziono 6g marihuany i 10g amfetaminy. Ola rozpoznała w nim chłopaka, którego poznała wtedy, gdy dziewczyna mieszkała u nich. On jednak ani nie przyznawał się do włamania, ani do tego, że działał z córką policjanta i innym wspólnikiem, ani nie podał gdzie ona przebywa. Jacek K. został zatrzymany dwa tygodnie później, był niejednokrotnie już karany podobnie jak chłopak Dominiki, więc policja niemal od razu po włamaniu ustalili, że on uczestniczył we włamaniu.

Jacek K. niemal od razu przyznał się do włamania i obciążył Dominikę i Roberta zeznaniami. Nie od razu powiedział śledczym, gdzie ukrywa się młoda dziewczyna. Później stwierdził, że nie ma celu jej kryć i podał adres mety, na której przez ostatnie tygodnie mieszkała. Policjanci za pierwszym razem nikogo w mieszkaniu nie zastali. Podobnie jak za drugim razem, więc nałożyli obserwację na to mieszkanie. Niedługo później zatrzymali córkę Mikołaja Białacha. Gdy zobaczył pierwszy raz po tak długiej nieobecności swoje dziecko aspirant, ledwie dostrzegł w niej swoją córkę. Zaniedbana, zniszczone włosy i paznokcie, cera też w nie najlepszym stanie. Schudła o 10 kilo, wyglądała prawie jak kościotrup. Zniszczone ciuchy. Nie był to przyjemnie widok dla jej rodziców.

Gdy Mikołaj i Ola dowiedzieli się, że Dominika odnalazła się, na chwilę odetchnęli. Załamali się, a także Kamila, gdy usłyszeli, że Dominika jest podejrzana o kilka przestępstw. A także, że jest uzależniona od papierosów, alkoholu i narkotyków (marihuany i amfetaminy). Próbowała też metamfetaminy, LSD i dopalaczy. Nigdy nie sięgnęła po heroinę i kokainę. 

Aleksandra niedługo po odnalezieniu się Dominiki, odeszła od Mikołaja, będąc w czwartym miesiącu ciąży. Białach nie protestował, nie walczył o nią, wiedząc, że dość mocno ją zaniedbał, zaniedbał ich związek.

Dominice załatwił adwokata. W wieku 20 lat usłyszała zarzuty - posiadanie i handel narkotykami, włamania, rozboje. Po kilku miesiącach rozpraw sąd skazał ją na 5 lat więzienia i wysłał do ośrodka leczenia uzależnień. Sąd użył złagodzenia kary. Na każdej rozprawie była obecna jej rodzina - Mikołaj, Kamila i Ania, ale również Ola. Jej chłopak i kolega dostali 9 i 7 lat.

Po zakończeniu procesu córki, Mikołaj postanowił zawalczyć o to co zniszczył - o swoją miłość. Nie przestał kochać Oli, zależy mu żeby odzyskać ją i ich dziecko. Wysocka dała mu szansę. Nie mieszkają razem, ale Białach się stara, ale czy Aleksandra mu wybaczy, czas pokaże.

Po odwyku Dominika trafiła do półotwartego więzienia. Podjęła się charytatywnej pracy w schronisku dla zwierząt. Po dwóch latach starała się o przeterminowane zwolnienie warunkowe, ale go nie dostała, dostała pół roku później pierwszą przepustkę. Kolejne już dostawała co miesiąc.

Na pierwszej przepustce pierwsze swoje kroki skierowała do mieszkania ojca, gdzie czekała na nią Ania i Ola oraz Majka. Majka - córka Oli i Mikołaj miała w tamtej chwili niecałe trzy lata. Dominika żałowała, że tyle czasu straciła, przez własną głupotę.

Córka Mikołaja odsiedziała w sumie 4 lata, wyszła na warunkowe zwolnienie. Poszła na studia - resocjalizację. Wciąż charytatywnie pomaga w schronisku. Wciąż uczęszcza na spotkania grupy wsparcia, chociaż z nałogów już wyszła. Mieszka teraz z ojcem, Olą, Anią i Majką. Nadrabiają stracony czas.

Wysocka po długim czasie wróciła do Mikołaja, zamieszkali razem ponownie przed pierwszymi urodzinami Mai. Są szczęśliwi prywatnie i w pracy także.

- Nie mam już Mikołajowi za złe tego, że o mnie zapomniał, gdy Dominika popadła w kłopoty. Byłam wtedy wciąż przy nim i wspierałam go. - Powiedziała Ola, rozmawiając z Anią.



Jak wrażenia? Podobało się Wam?

Buziaki

czwartek, 24 marca 2016

Streszczenia odcinków 154-157 (11.04 - 14.04)

Odcinek 154

Zapała i Drawska zajmują się sprawą tzw. oszustwa "na ciocię z Ameryki". Kobieta, która podaje się za daleką rodzinę okrada starsze małżeństwo. W toku śledztwa wyjdą na jaw kolejne fakty, które sprawią że nie tylko złodziejka będzie miała problemy. Następne wezwanie dotyczy wypadku samochodowym, którego tak naprawdę... nie było. Krzysiek cały czas jest w rozterce - z jednej strony chciałby wykorzystać szansę na odnalezienie matki, z drugiej boi się jednak, że szukanie kobiety, która go porzuciła po urodzeniu nie ma większego sensu.


Odcinek 155

W szkole zawodowej ktoś prześladuje chłopaka. Jest on poniżany i zmuszany do popełniania przestępstw. Policjanci organizują zasadzkę na przywódcę młodocianego gangu. Czy groźny przestępca nie wyczuje podstępu? Wysocka i Białach zostają też wezwani do kradzieży, do której doszło w mieszkaniu starszej pani. Ktoś w sprytny sposób wykorzystał jej naiwność. Ola każdą wolną chwilę poświęca na swoje własne śledztwo w sprawie śmierci ojca. Prosi o pomoc policjanta o pseudonimie "Szybki" pracującego w pionie kryminalnym. 


 Odcinek 156

 Tym razem w policjantom w pracy pomoże kot. To dzięki niemu funkcjonariusze odkryją pewną rodzinną tajemnicę oraz spróbują ująć wyjątkowo bezczelnego przestępcę. Policjanci będą też musieli rozstrzygnąć spór między pacjentką, a lekarzem. Obie strony oskarżają się nawzajem o napaść. Szefowa - młodsza inspektor Renata Jaskowska ogłasza, że dobra dusza Komendy Miejskiej Mieszko Pawlak zostaje przeniesiony do Zgorzelca. Funkcjonariusze stają w jego obronie.


 Odcinek 157

Ola i Mikołaj muszą się zająć sprawą kradzieży w jednym ze szpitali. Podejrzanym jest karany w przeszłości mężczyzna, który znajduje się na oddziale jako pacjent. W pewnym momencie śledztwo staje w martwym punkcie. Wygląda na to, że nikt z obecnych na oddziale nie ma ze sprawą nic wspólnego. Kolejna wezwanie pochodzi od mężczyzny, który podejrzewa, że po kolędzie chodzi fałszywy ksiądz. Okazuje się, że w okolicy doszło do całej serii podobnych oszustw - ktoś przebrany za policjanta lub kominiarza wchodził do mieszkań i kradł dokumenty. Funkcjonariusze dość szybko namierzają podejrzanego. Po pracy Mikołaj z Anią jedzą kolację. Dzwoni młodsza córka Mikołaja. Mówi, że w rzeczach Dominiki znalazła strzykawkę.

Zwiastun odcinków 147-149


Padłam i nie wstaję... ze śmiechu :D

sobota, 19 marca 2016

I. Seria 27. Rozdział

Rozdział 27. Jedna chwila, jeden wypadek może zmienić wszystko


Kolejne dni, tygodnie upływały mi normalnie. Wróciliśmy do tej szarej rzeczywistości. Dom, syn, praca, co kilka spotkania, a to z Jackiem, a to z Mikołajem albo Emilką. Wpadłam w monotonię i nie bardzo chciało mi się to zmieniać. Tak było mi wygodnie i przyzwyczaiłam się już. Z Nowakiem się często spotykaliśmy, ale nic nie planowaliśmy konkretnego.

To miał być zwykły, najzwyklejszy dzień... Nic nie zapowiadało tego co miało się wydarzyć. Wywrócić moje życie do góry nogami. Nie tylko moje. Mój bezpieczny i poukładany świat w jednej sekundzie runął jak domek z kart. Już nic nigdy nie będzie takie samo.

Wstaliśmy z młodym tak jak codziennie, nieśmiało słońce wyłaniało się zza horyzontu, ptaki właśnie rozbudziły i ćwierkały. Niebo przybrało jasnobłękitne barwy z domieszką pomarańczy. Zjedliśmy śniadanie, przygotowałam się do pracy, na szybko lekki makijaż i ubranie synka. Gdy dotarła niania do nas, pojechałam na komendę. Po odprawie wyruszyliśmy na patrolowanie ulic. Przez pierwszą godzinę nie mieliśmy żadnych wezwań, więc Mikołaj zaproponował mi kawę. Zgodziłam się. Mój partner zaparkował w znanym nam miejscu i poszedł po napój z kofeiną.
- Trzymaj, biała z cukrem - rzekł wsiadając z powrotem do auta. - Taka, jak prosiłaś.
- Dzięki. - Odrzekłam i napiłam się kawy.
- Zabiorę Leosia do siebie na weekend. - Powiedział. - Nie masz nic przeciwko?
- Nie.. znaczy nie mam. - Uśmiechnęłam się lekko.
- To po służbie pojedziemy razem do Ciebie.
- Jasne. - Naszą rozmową przerwał dyżurny wywołując nas przez radio.
Miał dla nas pierwsze wezwanie tego dnia. Później dostawaliśmy wezwanie za wezwaniem. O ok. 15ej zrobiliśmy sobie przerwę obiadową. Łącznie z wypełnieniem mnóstwa papierków po patrolu, wyszliśmy przed 19tą z komendy. Tak jak umówiliśmy się wcześniej razem pojechaliśmy do mojego mieszkania. Spakowałam przydatne rzeczy i ubrania dla synka, pobawiliśmy się z nim do 20ej i faceci pojechali do mieszkania aspiranta. Po tym wzięłam prysznic, zrobiłam sobie kolację, włączyłam pierwszy lepszy kanał w TV i sięgnęłam po tableta. Przeglądałam w wiadomości, co ciekawego wydarzyło się na świecie. Następnie odpaliłam ebooka "Prokurator. Która nie bała się morderców", tak mnie ta książka wkręciła, że nie odczułam upływającego czasu. Tym bardziej zdziwiło mnie to, że usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek - dochodziła 23. Poszłam zobaczyć kogo niesie. Przez wizjer rozpoznałam kolegę z drogówki. Wpuściłam go do środka.
- Cześć. Coś się stało? - zapytałam mocno zaniepokojona.
- Chodzi o Mikołaja.. - zaczął niepewnie.
- Mów, do cholery. - Wystraszyłam się.
- Ehh... Białach miał wypadek.
- Co!? - krzyknęłam. - Co z nim? Co z naszym dzieckiem?
- Ola, uspokój się. Wiem tylko tyle, że zabrali ich do szpitala.
- Do jakiego? - Spytałam ledwie dukając przez łzy.
- Na Traugutta.
- Muszę tam jechać, natychmiast. - Na szybko się ubrałam.
- Zawieziemy Cię. - Wsiedliśmy w radiowóz i skierowaliśmy się na izbę przyjęć. Po drodze zadzwoniłam po ojca.
Gdy dojechaliśmy na miejsce, wybiegłam z samochodu i podbiegłam do pierwszej zauważonej pielęgniarki.
- Przywieziono tu mężczyznę i dziecko z wypadku. Co z nimi? W jakim są stanie?
- Chodzi pani o Mikołaja Białacha?
- Tak. Gdzie jest?
- Kim jest Pani dla nich?
- Leo jest moim i Mikołaja synem. - kobieta zaprowadziła mnie do lekarza, który się zajmuje Mikołajem.
- Nie mam dobrych wieści. Mężczyzna ma jedną nogę w dwóch miejscach złamaną, połamane kilka żeber, wstrząs mózgu i liczne potłuczenia, to nic nie zagraża już jego życiu.
- Co z moim synem? - Zapytałam zrozpaczona.
- Pani syn jest operowany. Walczy o życie... Na razie nic więcej powiedzieć pani nie mogę - W tej sekundzie załamałam się, wyszłam na korytarz. Osunęłam się po ścianie na podłogę i zaczęłam jeszcze mocniej płakać. W takiej pozycji zastał mnie mój ojciec.
- Ola, co się stało? Wiesz coś już? - Zapytał zaniepokojony i wziął mnie w ramiona.
- Leo jest operowany... Nie wiem nic więcej. - Wyszeptałam. - A jeśli on nie przeżyje?
- Olka nie myśl tak. - Skarcił mnie.- Zobaczysz, wyjdzie z tego. A Mikołaj?
- Z nim nie jest tak źle...

Moje dziecko operowane było kilka godzin. Mikołaj wciąż nie odzyskał przytomności. Policjanci, którzy przywieźli mnie do szpitala, dowiedzieli się od kolegów jakie są ustalenia. Do wypadku doszło na skrzyżowaniu. Kilkaset metrów od mieszkania Białacha. Pijany kierowca jechał z nadmierną prędkością. Prędkościomierz w chwili wypadku stanął na 110km/s. Jechał ponad dwa razy szybciej niż pozwalają na to przepisy, do tego oblodzenie jezdni, padający śnieg, alkohol, czerwone światło... Wjechał rozpędzony na skrzyżowanie uderzając w samochód mojego ex-narzeczonego. Uderzył w ok od strony pasażera, gdzie w foteliku było dziecko. Aspirant nie miał praktycznie szans na zareagowanie. Tamten mężczyzna także trafił do szpitala. Z badań wynika, że miał ponad 2 promile we krwi w chwili wypadku.

Tuż po wyjściu z sali operacyjnej lekarz podszedł do nas.
- Co z moim dzieckiem? - Zapytałam z nadzieją.
- Przykro mi... Robiliśmy wszystko  co w naszej nocy. - Rzekł lekarz, a mi osuwała się podłoga spod nóg. - Jest w ciężkim stanie, najbliższe godziny będą decydujące...
- Boże, to nie może być prawda. - Wyszeptałam zrozpaczona, ojciec przytulił mnie.
- Jakie ma obrażenia? - Zapytał mój rodziciel z drżeniem w głosie.
- Ma złamane kilka żeber, które jedno przebiło płuco.  Dlatego musieliśmy podjąć decyzję o natychmiastowej operacji. Także ma potłuczone narządy wewnętrzne, złamaną prawą rękę. Nie wiemy natomiast czy dziecko ma obrażenia głowy i mózgu. Na szczęście nie doszło do urazu kręgosłupa.
- Wszystko będzie dobrze - wyszeptał, przytulając mnie.

Do rana stałam przed salą na OIOMIE i patrzyłam przez szybę na moje dziecko. Nie pozwolili nam wejść do sali. A do Mikołaja nas nie wpuścili ze względu na późną porę. Nad ranem pielęgniarka dała mi leki uspakajające i zasnęłam ojcu na kolanach. Gdy przebudziłam się nade mną czuwał Jacek, a ojca nie było.
- Gdzie tata? - spytałam.
- Poszedł do Mikołaja. - wziął mnie w ramiona.
- Tak bardzo się boję, Jacek. - wyszeptałam i do oczu naleciały mi łzy.
- Wiem. - Odrzekł wycierając moje łzy - Musimy być dobrej myśli.
- Chcesz zobaczyć się z Mikołajem? - spytał mnie ojciec powróciwszy po kilkunastu minutach.
- Mogę, ale tylko na chwilę pójdę. - Zdecydowałam. - Pójdziesz ze mną, Jacek?
- Jak chcesz. - Odrzekł mocno przybitym głosem i ruszyliśmy w stronę sali.

Gdy dotarliśmy do łóżka Białacha, przytulił mnie.
- Jak się czujesz? - zachrypniętym głosem zapytałam.
- Przeżyję. - na ten zwrot rozpłakałam się, a Jacek przygarnął mnie w ramiona.
- W jakim stanie jest Leo? - zapytał zmartwiony. - Nikt mi nic nie chce powiedzieć.
- Jest w ciężkim stanie... - załamałam się jeszcze bardziej. - Rozumiesz? On może umrzeć...
- Nie wierzę w ten koszmar. - zakrył twarz i też zaczął płakać.
- Przepraszam, muszę być przy nim. - odrzekłam i wróciliśmy pod salę.
Nie tego się spodziewałam, co tam właśnie trwało. Reanimowali go.
- Co się dzieje? - zapytałam przyklejając się do szyby.
- Ma problemy z oddychaniem. - Wyszeptał ojciec.

Dopiero następnego dnia wróciłam do domu się przespać. Albo raczej zostałam do tego zmuszona. Po powrocie wzięłam prysznic i położyłam się spać. Wstałam kolejnego dnia rano, zjadłam sucharki, ubrałam się i pojechałam do szpitala. Zmieniłam ojca, który był dość zmęczony siedzeniem, a na dodatek musiał pojechać jeszcze na komendę. Po południu zjawił się Jacek, który siedział z nami do wieczora. Tak wyglądał każdy nasz dzień od miesiąca. Najgorsze była niepewność, brak poprawy i to, że moje dziecko może się nie obudzić. Dwa tygodnie po wypadku Białach został wypisany ze szpitala, więc też był przy Leosiu. Tamtego dnia przestało dla mnie istnieć wszystko oprócz Leo. Do domu wpadałam tylko na 5 godzin, żeby się przespać i wracałam do szpitala. Przestałam prawie jeść.

"Boże, dopomóż żeby mój syn się obudził" - szeptem modliłam się o powrót do zdrowia...

Nadzieja umiera ostatnia...

Największemu wrogowi nie życzę tego co przeżywam...

piątek, 18 marca 2016

Zwiastun odcinków 143-146


P.S. Zakochałam się w tej piosence w wykonaniu Emilki (Ani Kukawskiej).



P.S. Opowiadanie się jeszcze pisze :)

Streszczenia odc 151 -153

Odcinek 151

Kobieta zgłasza, że o mały włos nie została rozjechana przez szaleńca. To znana w Polsce sportsmenka, która w przeszłości miała już kłopoty z niezrównoważonym fanem. Policjanci biorą od niej zeznania i odwiedzają mężczyznę, który ją prześladował. Niestety śledztwo utyka w martwym punkcie, a kobietę spotykają kolejne kłopoty. Wysocka i Białach zajmują się też sprawą mężczyzny, któremu pod marketem sprzedano - jak sądził - aparat cyfrowy, a w rzeczywistości była to pusta obudowa urządzenia. Policjanci sprawnie zabierają się do odszukania winnych. Przez cały czas Oli nie daje spokoju tajemnica włamania do domu jej ojca. Chce się dowiedzieć jak przebiega śledztwo i próbuje wszystkich poganiać, przez co popada w konflikt z szefową.


Odcinek 152

Zapała i Drawska łapią chłopaka, który rysuje na ulicy dziwne znaki. Szybko okazuje się, że nie jest to tylko zwykły akt wandalizmu. Chłopak działa na zlecenie gangu. Wkrótce dochodzi do tragicznego wypadku. Policjanci będą też musieli zająć się awanturą w pubie. Pokłóciło się tam dwóch przyjaciół, którzy postanowili zrealizować swoje marzenia z młodości i zostać muzykami. Tego dnia Krzysiek poznaje imię i nazwisko swojej matki. Teraz nic nie stoi na przeszkodzie żeby ją znaleźć.


 Odcinek 153

Ola i Mikołaj dostają zgłoszenie o włamaniu, do jakiego doszło podczas nieobecności właścicielki mieszkania. Kolejną sprawą jest kradzież samochodu, a oba zdarzenia łączy taki sam breloczek na klucze. Policjanci odkryją szokujący sposób w jaki przestępcy planowali kradzieże. Policjanci zostają też wezwani do mężczyzny z uciętym palcem. Okazuje się, że dwóch kolegów postanowiło się założyć o sporą sumę pieniędzy. Głupia zabawa omal nie skończyła się tragicznie. Olę ciągle dręczy myśl o tym co stało się w domu jej ojca. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przyśpieszyć śledztwo w sprawie śmierci ojca. Decyduje się skorzystać z pomocy "Szybkiego" - ekscentrycznego policjanta pionu kryminalnego.

czwartek, 10 marca 2016

Streszczenia odcinków 147-150

Odcinek 147
Wysocka i Białach zajmują się sprawą kobiety, która jest przekonana, że została okradziona przez "mężczyznę do towarzystwa". Postanawia się zemscic, ale nie wszystko jest takie, jak jej się wydaje. Patrol 05 dostaje też zgłoszenie o zaginięciu zwłok z prosektorium. W tajemniczych okolicznościach zniknęło stamtąd ciało bezdomnego mężczyzny. Po pracy Mikołaj zabiera swoją córkę w bardzo ponure miejsce, by uświadomiła sobie, na jak niebezpieczna drogę weszła.


Odcinek 148

Krzysiek i Emilka dostają zgłoszenie o włamaniu do bardzo dobrze zabezpieczonego domu. W środku policjanci nie zastają żywego ducha. Wygląda też na to, że nic nie zginęło. Wkrótce jednak właściciele domu popadają w poważne tarapaty. W międzyczasie przychodzi kolejne wezwanie - chodzi o napad i kradzież broni. Na miejscu policjanci będą musieli się wykazać dużymi zdolnościami dyplomatycznymi i umiejętnością rozmowy z dość specyficznym poszkodowanym. Po pracy Krzysiek rozmawia z synem fotografa, który lata temu zrobił zdjęcie jego matce. Mężczyzna obiecuje, że przejrzy rzeczy ojca i sprawdzi czy nie ma w nich czegoś, co mogłoby naprowadzić Krzyśka na jakimś trop.


Odcinek 149

Ola i  Mikołaj zostają wezwani do nieszczęśliwego wypadku na boisku. Dziecko zostało przygniecione bramką. Jest nieprzytomne. Policjanci odkrywają, że bramką została nadpiłowana. Drugiej nie ma. Wysocka i Białach  przesłuchują gospodarza terenu, wskazując jego zaniedbania i  możliwą odpowiedzialność. Tymczasem u poszkodowanego chłopca w szpitalu pojawia się matka. Sprawa rusza z miejsca. W trakcie czynności policjanci odkrywają, kto tak naprawdę stał za całą tragedią. Kolejne zgłoszenie dotyczy kradzieży w sklepie. Ochroniarz oskarża ciężarną kobietę. Sprawa nie jest oczywista, a wyniku stresu kobieta zaczyna rodzić. Policjanci zamiast na komendę jadą ze zlodziejką do szpitala. Po patrolu starsza posterunkowa Wysocka decyduje się pójść do domu ojca. Nie była tam od jego śmierci. Chce zabrać kilka rzeczy i pamiątek po nim. Okazuje się, że dom jest całkowicie splądrowany.


Odcinek 150

 Zapała i Drawska jadą z interwencją do gwałtownej małżeńskiej awantury. Poszło o zdradę. Mąż kobiety "wyskoczył" do sąsiadki, które wśród mieszkańców bloku ma reputację kobiety lekkich obyczajów. Sprawa zostaje rozwiązana polubownie, ale niebawem  przychodzi kolejne zgłoszenie. Ktoś zniszczył samochód pod tym adresem. Okazuje się, że należy do klienta nierządnicy. Sytuacja jeszcze się komplikuje, kiedy w okolicy pojawiają się plakaty szkalujące dziewczynę. Policjanci zmierzą się też z przypadkiem przemocy domowej, która jak się okaże w tym wypadku ma bardzo nietypowe podłoże. Na komendzie Krzysiek zaczyna się czuć trochę nieswojo. Najwyraźniej spodobał się nowej szefowej, która nie ukrywa swojej sympatii do podkomendnego.

wtorek, 8 marca 2016

I. Seria 26. Rozdział

Rozdział 26. 1 Urodziny Leo


Od trzech miesięcy pomieszkuję z synkiem u Emilki. Mikołaj wielokrotnie próbował ze mną rozmawiać, ale wciąż nie chcę, nie potrafię... Pierwszy szok minął już dawno, ale ból w sercu się nie zmniejszył. Mój były partner widuje się z synkiem, ale wtedy wychodzę z mieszkania. A jak nam się układa w pracy, zapytacie pewnie? Nijak. Na początku próbowałam z nim pracować jak gdyby nic, ale on wciąż poruszał tematy prywatne. W końcu miałam dość i poszłam do komendanta o zmianę partnera, chociaż na chwilę. Jeszcze wtedy mu nie chciałam mówić o rozstaniu, więc był zdziwiony, a zarazem niezadowolony, niechętnie, ale się zgodził. Mnie przydzielił do patrolu z Emilką, a Mikołajowi Mieszka. Drawskiej nie było łatwo ze stratą partnera, przyzwyczaiła się do Krzysztofa, ale było wiadome, że gdy Monika wróci z Austrii, wróci stary skład patrolu.

Po skończonej służbie, kierując się do wyjścia szłam z Emilką korytarzem.
- Ale męczący dzisiaj dzień był, nie? - rzekłam.
- Strasznie, ale jest ta satysfakcja jak rozwiązujesz interwencję. - uśmiechnęła się koleżanka.
- Co tam plotkujecie dziewczyny? - Zapytałam dyżurny wychodząc ze swojego pokoju.
- A nic, tak gadamy. - odpowiedziałam
- Ola, możemy pogadać? - zapytał mnie Jacek.
- To może ja was zostawię. - orzekła sierżant. - Czekam w aucie.
- Ok. - odpowiedziałam koleżance, a po chwili, gdy znikła za drzwiami odezwałam się do aspiranta - O co chodzi?
- Nie odzywasz się do mnie od długiego czasu. Obraziłaś się? Zrobiłem coś złego?
- Nie, nie... po prostu nie mam czasu.
- Aha... A zastanowiłaś się?
- Nad czym?
- Przecież wiesz... co będzie z nami?
- Nie ma nas... Ja nie mam ochoty nad tym myśleć...
- Czyli co? Jednak wyjdziesz za mąż za Mikołaja? - zapytał z żalem w głosie.
- Jacek, posłuchaj... Kolejny facet mnie zranił, ja nie mam ochoty z nikim teraz się spotykać. Rozumiesz?
- Jak to zranił?
- Jakiś czas temu rozstałam się z Mikołajem... Zresztą, nie chce o tym mówić.
- Czemu nic mi nie powiedziałaś?
- Bo nie chciałam? - powiedziałam z ironią w głosie.
- Ale... no dobra.
- Sorry, ale muszę już iść. Emilka na mnie czeka.
- Pa.
- Pa. - pożegnałam się z Nowakiem i wyszłam z komendy, po czym skierowałam się do auta.
Wróciłyśmy do mieszkanie, gdzie czekała na nas opiekunka z Leo. Chłopiec właśnie uczył się stać na własnych nóżkach od kilkunastu dni. Jestem szczęśliwą mamą od 10 miesięcy.

2 miesiące później...

Niedawno z synkiem wróciłam do swojego mieszkania, po wyprowadzce Mikołaja, Po ochłonięciu po ostatnich wydarzeniach, postanowiłam wrócić do patrolu z Mikołajem. Jest mi ciężko, ale powoli się przyzwyczajam. Co do interwencji dogadujemy się tak dobrze kiedyś, a jeśli chodzi o życie prywatne - jeśli Białach próbuje rozpocząć rozmowę na ten temat, ucinam każdą próbę i zmieniam tematykę. Oczywiście o naszym dziecko często rozmawiamy. Gróźb nie spełniłam - nie utrudniam mu z Leośkiem kontaktów, jest wspaniałym tatą.

Emilka miała ostatnio mało czasu wolnego, więc pierwsze przyjęcie urodzinowe pomogła mi zorganizować Monika, przyszykować mieszkanie, poczęstunek, tort. Wyszło nam fajnie, kolorowo. ściany i meble udekorowałyśmy balonami itd. Gdy wybiła 12:00 powoli zaczęli się schodzić goście. Pojawił się jako pierwszy Jacek, później mąż Moniki z Frankiem, Mikołaj z córkami, Emilka z Krzyśkiem i Tośkiem, tata oraz Mieszko. Jak tylko pojawili się wszyscy zaproszeni goście, zasiedliśmy do stołu. Po obiedzie przyszedł czas na tort, pomogłam Leosiowi zdmuchnąć świeczkę, a po chwili Mikołaj pokroił go i zaczął po kawałku nakładać każdemu po kolei. Dzieciaki na jednej porcji nie przystały. Do tego na stole pojawiły się przeróżne ciastka, ciasta i innego słodycze. Po odejściu od stołu, otworzyliśmy prezent, które były przeróżne - ubranka, zabawki... Gdy Leo zasnął Franek z Tośkiem i Anią poszli bawić się do sypialni, my rozmawialiśmy przy stole. Było tak miło, że dość szybko zleciał nam czas, jak się obejrzeliśmy było już po ósmej wieczorem... Dzieci były zmęczone ciągłą zabawą, więc położyły się godzinę później w pokoju dziecięcym.
Po tym jak dzieci zasnęły, postanowiliśmy się napić wina, później faceci rozpoczęli wódkę. Piliśmy kulturalnie, po cichu. Gdy poczułam alkohol we krwi, a trochę już szumiało mi w głowie, wyszłam przewietrzyć się na balkon. Po kilku minutach dołączył do mnie Nowak.
- Ładna dziś pogoda? - zagadał.
- Tak... bezchmurnie gwiazdy... ciepło, ale chłodny wiaterek powiewa - powiedziałam - tego mi było trzeba.
- Wszystko w porządku? - zapytał mnie.
- Tak. Czemu pytasz?
- No, bo tak uciekłaś.
- Gorąco mi było to wyszłam się przewietrzyć. - Lekko się uśmiechnęłam. - A nie wolno mi?
- Nie, no wolno...Nie zabraniam Ci.
- A spróbowałbyś. - Rzekłam rozbawiona.
- A gdybym Cię... - urwał w pół zdania i przybliżył się do mnie.
- Gdyby co byś zrobił? - Przekomarzałam się z kolegą.
- A to. - Podszedł do mnie jeszcze bliżej, dzieliło nas tylko kilka centymetrów. Jedną ręką złapał się barierki, a drugą przybliżył mnie do siebie i namiętnie pocałował.
- Jacek, proszę Cię... - powiedziałam z wyrzutem odrywając usta od jego. Machnęłam głową w stronę mieszkania i wyszeptałam. - Co sobie by pomyśleli, co?
- Ale Ola... Zależy mi na Tobie... - Nie miałam ochoty mu na to zdanie odpowiadać, więc wpatrzyłam w niebo.
- Może wejdziemy do środka? - zapytał. - Zaraz zmarzniesz.
- Nie zmarznę. Jak chcesz to idź. - odrzekłam obojętnym tonem.
- Chodź. - Pociągnął mnie za rękę i wprowadził do mieszkania.

Godzinę później...

Wyszłam do kuchni po sok, bo wszystkie już wykończyli. Towarzystwo było już wstawione, ale było cicho i spokojnie oraz zabawnie. Stanęłam przy lodówce i zastanawiałam się, który smak wziąć. Ktoś położył mi rękę na ramieniu i tym samym wyrwał mnie z zadumy.
- Długo jeszcze będziesz tak stała? - zapytał rozbawiony blondyn. - oj, Olcia, Olcia...
- Już idę... - odpowiedziałam, sięgnęłam po dwa soki, pomarańczowy i jabłkowy. Zamknęłam lodówkę i odwróciłam się w stronę.
- Pomogę Ci. - uśmiechnął się i wyjął mi z rąk napoje.
- Nie trze... - nie zdążyłam dokończyć, gdyż aspirant postanowił po raz kolejny tego wieczoru mnie namiętnie pocałować. Tym razem nie oderwałam się od niego na tyle szybko, żeby nas nikt nie przyłapał...
- Oh.. przepraszam. - powiedział zły Mikołaj, a my w tej chwili odskoczyliśmy od siebie.
- To nie tak... - chciałam mu się wytłumaczyć, ale zrezygnowałam.
- Nie musisz mi się tłumaczyć. - Odrzekł Białach, a po chwili dodał z nutą złośliwości w głosie. - Daj te soki i bawcie się dobrze.
- Bardzo śmieszne. - Odpowiedziałam zirytowana tą całą sytuację. Spojrzałam z wyrzutem na Jacka, ominęłam ich obu i wróciłam do reszty gości. Mikołaj przyszedł za mną, a Nowak został w kuchni. Impreza trwała do rana, a do jej końca unikałam sytuacji sam na sam, skutecznie. Nad ranem goście się porozchodzili. Nie kontrolowałam tego kto wychodził, więc byłam bardzo zdziwiona, gdy wstałam z łóżka i udałam się do kuchni.
- A Ty nie wyszedłeś? - zapytałam zdziwiona.
- Prawdę mówiąc nie chciało mi się. - orzekł. - Ale jak chcesz to pójdę już.
- Zostań, napijemy się kawy, zrobię śniadanie.
- Ola, przepraszam.. - oświadczył, gdy odwróciłam się, aby zagotować wodę w czajniku.
- Przegiąłeś wczoraj, wiesz? - Zakomunikowałam przyjacielowi.
- Wiem. Nie umiałem się powstrzymać. - tłumaczył się przygaszony.
- Nie ma sprawy. Możemy o tym zapomnieć?
- Nie bardzo. - Wstał z krzesła, przybliżył się do mojej osoby i pocałował mnie namiętnie, odwzajemniłam tą pieszczotę... Całowaliśmy się bardzo, bardzo namiętniej... Nagle wszystko dookoła przestało istnieć... Nie bardzo wiem jak wylądowaliśmy w sypialni. Po wszystkim, gdy leżeliśmy wtuleni w siebie, zaczynałam rozumieć jak bardzo mi jego osoby brakowało. Wspomnienia wróciły z tamtych czasów jak byliśmy ze sobą, jak o mnie dbał, jak zabierał do kina, teatru... na piknik. Żadne z nas się nie odzywało, po prostu leżeliśmy wtuleni, w ciszy, Jacek co jakiś czas głaskał mi włosy.



Wróciłam z nowym opowiadaniem, cieszycie się? Jak się podobało? Przepraszam, że musieliście czekać miesiąc. :(

4 sezon wystartował... a z nim porwanie Oli przez Grudę... Zabójstwo komendanta upozorowane na samobójstwo... Awanse, nowa Pani Komendant... Młodsza Inspektor Renata Jaskowska. Kobieta wydaje się być w porządku, ale ja osobiście potrzebuję czasu żeby ją polubić. Nawet nie chcę wiedzieć jak Ola się czuła, gdy chwilę po wybudzeniu ze śpiączki, dowiedziała się o śmierci ojca :(. W wieku 10 lat straciła mamę, teraz ojca... Została sama... Odcinek 135 było mi na prawdę ciężko oglądać, dobija mnie smutek, rozżalenie Wysockiej... Jeszcze to, że wszyscy wierzą w samobójstwo... Nawet Mikołaj... Nie wiem kto mógł zabić Wysockiego, ale wykluczam Kwiecińskiego - jaki nie był, bezwzględny, mściwy, dążący do celu... ale wg mnie nie posunąłby się do morderstwa. Zresztą po co? Przecież i tak pracując w BSW nie przejąłby komendy... Na którymś blogu w komentarzach przeczytałam, że to może być robota Wasyla i Kubka, albo kogoś z nimi związanego. Nie pasuje mi to, bo po pierwsze raczej nie znał ich osobiście, a po drugie jak ktoś wszedł to był spokojny, a raczej widząc gangstera zdenerwowałby się, wystraszył? Nie wiem kto jest mordercą, pewnie dowiemy się pod koniec sezonu.
Bardzo zdziwiło mnie to, że gdy Jacek znalazł Olę, wyszeptał "Kochanie". Byłam tym zdziwiona, ale też się cieszę, że mu na Wysockiej dalej zależy. Chciałabym żeby był dla niej wsparciem w tych trudnych chwilach.
Olę jeszcze dobije pewnie związek Mikołaja z Anną.

poniedziałek, 7 marca 2016

Zwiastun odcinków 135-138

Zwiastun odcinków 135-138


Chciałam was przeprosić za opóźnienie z opowiadaniem. Nie wiem kiedy dodam, gdyż padł mi dysk twardy w laptopie :( Przepraszam. Dodam najszybciej jak będę mogła. Buziaki


piątek, 4 marca 2016

Streszczenia odcinków 143-146

Streszczenia odcinków 143-146


Odcinek 143

Ola i Mikołaj muszą się zająć sprawą włamania oraz kradzieży w sklepie z nawozami. Policjanci traktują sprawę bardzo poważnie, gdyż niektóre nawozy mogą posłużyć do produkcji skutecznego ładunku wybuchowego. Czasu by zapobiec tragedii jest coraz mniej. Patrol dostaje też wezwanie do zdemolowanego radaru. Sprawca wykazał się nie tylko głupotą, a również brakiem wyobraźni i wiedzy o działaniu tego urządzenia. Po pracy Mikołaj przedstawia Anię swoim córkom, co - zwłaszcza ze strony Dominiki - nie spotyka się z wielkim entuzjazmem.


Odcinek 144

Krzysiek i Emilka muszą zająć sprawą rodziny, której jednego dnia skradziono auto, a następnego w bezczelny sposób obrabowano dom. Sprytny złodziej jest  o krok przed policją. Kolejnym wyzwaniem będzie konieczność rozszyfrowania schematu działania "jasnowidza", który swoje zdolność wykorzystuje do wyciąganie od kobiet pieniędzy. Prywatnie Krzyśka zaprzątają zupełnie inne sprawy. Postanawia odnowić medalion, który dostał w domu dziecka. To jedyna pamiątka, jaką ma po swoich rodzicach.


Odcinek 145

Kobieta zgłasza zaginięcie męża. Twierdzi, że jest on prywatnym detektywem i pracuje nad bardzo trudną i niebezpieczną sprawą. W toku śledztwa policjanci odkrywają, że prawda jest zgoła inna. Ola i Mikołaj będą musieli również polować na złodzieja, który kradnie samochody metodą na tak zwanego "flaka". Po pracy Mikołaj jedzie do domu swojej byłej żony. Młodsza z córek pokazuje, co znalazła w szufladzie starszej siostry. Mikołaj jest wstrząśnięty.


Odcinek 146

Ktoś truje hodowlane gołębie, Policjanci muszą ustalić, czy to przestępstwo jest wynikiem rozgrywek sąsiedzkich czy zemsty? A może czegoś jeszcze? Krzysiek i Emilka zajmą się też sprawą prześladowania prezesa dużej firmy. Kto stoi za pozornie nie mającymi ze sobą związku wypadkami?Kto jest ofiarą, a kto przestępcą? Po pracy Krzysiek idzie odebrać odnowiony medalion. Złotnik mówi, że nie jest jeszcze gotowy, bo renowacja okazała się dość pracochłonna - żeby wyczyścić złoto musiał m.in. odkleić zdjęcie. Za to przy okazji dokonał ciekawego odkrycia. W ten sposób Krzysiek uzyskuje pewien trop.