piątek, 26 lutego 2016

Streszczenia odcinków 139-142

Streszczenia odcinków 139 - 142


Odcinek 139

Mikołaj zaspał do pracy. Wpada spóźniony na odprawę. Pani komendant nie skąpi mu cierpkich uwag i zauważa malinkę na szyi. Podczas pierwszej interwencji tego dnia policjanci zajmują się porwaniem dziecka. Dziecko zostało uprowadzone z zaparkowanego samochodu. Za sprawą może stać rozwiedziony partner kobiety. Ktoś jednak w tej całej historii kłamie, a policjanci nie dadzą się zwieźć na manowce. Druga interwencja jest tylko z pozoru humorystyczna. Mężczyzna, podczas kłótni o samochód, połyka kluczyki. Tylko szybka interwencja chirurgiczna może uratować mu życie. 

Odcinek 140

Zapała wyjawia synowi prawdę na temat pamiątki, którą ten niedawno znalazł i kobiety, której zdjęcie zostało zatopione w medalionie. Tego dnia na służbie razem z Emilką Krzysiek będzie musiał zmierzyć się z korupcją w wymiarze sprawiedliwości. Prokurator, który uważa, że stoi ponad prawem postanawia znaleźć sobie dodatkowe źródło utrzymania. Zatrzymanie skorumpowanego urzędnika to sprawa delikatna i trudna. W drugiej historii funkcjonariusze rozwiązywać będą zagadkę niebezpiecznego przestępstwa. Ktoś w parkach między trasami rowerowymi rozpina stalowe linki.

Odcinek 141

Ola odbiera dziwny telefon. Zyskuje pewność, że sprawa samobójstwa jej ojca kryje drugie dno. Mikołaj, który ma odmienne zdanie, nie wie jak zachować się w tej sytuacji. Tymczasem oboje muszą zmierzyć się z nieznanym do tej pory bardzo finezyjnym przestępstwem. Kierowca luksusowego samochodu oskarża salon o sprzedaż wadliwego auta. Limuzyna zachowuje się "dziwnie" i żaden mechanik potrafi odnaleźć przyczyny. Następnie funkcjonariusze zatrzymają młodego chłopaka, który ukradł na złom wyjątkowo cenną rzeźbę. Po wykonaniu czynności służbowych postanawiają odwieźć go do domu. To co zastają na miejscu, kompletnie ich zaskakuje.

Odcinek 142

Na patrolu funkcjonariusze znów mają ręce pełne roboty. Dziewczyna słabnie w szkole. Wymiotuje krwią. Nauczyciele są przerażeni. Sprawa wygląda na zatrucie, ale okazuje się, że dziewczyna ukrywała pewną mroczną, rodzinną tajemnicę. W drugiej sprawie policjanci będą musieli wyjaśnić zagadkową historię pewnego czworonoga. Czy to możliwe żeby pies miał dwóch nie znających się panów? Emilka, Krzysiek i Mieszko idą po pracy na piwo. W knajpie jest karaoke i Emilka postanawia zaśpiewać. Panowie są zachwyceni, a Mieszko wpada na świetny pomysł.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Streszczenia odcinków 135-138

Streszczenia odcinków 135 - 138


Odcinek 135

Akcja trzeciego odcinka nowego sezonu rozpoczyna się trzy miesiące po tragedii. Na komendzie spore zmiany. Funkcjonariusze z jednostki patrolowej awansują i wdrażają się w nowe obowiązki. Po odprawie dostają dramatyczne wezwanie. Po ulicy błąka się małe, ubrane w pidżamę dziecko. Dziewczynka nie jest w stanie powiedzieć gdzie mieszka. Tymczasem z jej słów wynika, że jej matka znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Kolejne wezwanie dotyczy kradzieży roweru w sklepie. Okazuje się, że prosta sprawa ma drugie dno.

Odcinek 136

Emilka jest bardzo zdenerwowana, ma odebrać dziś wyniki testów na obecność wirusa HIV. Wkrótce policjanci dostają zgłoszenie, że jakaś para uprawia seks w samochodzie. Na miejscu okazuje się, że mężczyzna na delegacji wynajął sobie prostytutkę. Emilka naskakuje na niego bardziej niż powinna. Policjanci muszą też rozwiązać sprawę porwania psa, za którego żądany jest okup i zająć się chorym na demencję staruszkiem. Szybko okaże się, że z pozoru zagubiony dziadek przechytrzył wszystkich. 

Odcinek 137

Mikołaj czuje się nie w porządku w stosunku do Oli. Jemu wreszcie zaczęło układać się w życiu prywatnym, ale głupio mu się cieszyć, gdy Ola przeżywa tragedię. Wezwanie do okradzionego starszego małżeństwa będzie początkiem bardzo tajemniczej sprawy. Funkcjonariusze zdemaskują kłamcę oraz wyjątkowo perfidne kobiety, które znalazły ciekawy sposób zarabiania na własnych wdziękach. Druga sprawa będzie dotyczyła zaginionych na planie filmowym lamp. Po co złodziejom tak dziwny łup? Odpowiedź na to pytanie pomoże rozwiązać zagadkę. Po służbie na Mikołaja czeka pod komendą Ania. Para podejmuje ważną życiową decyzję.


Odcinek 138

Tosiek znajduje tajemniczy medalion należący do ojca. Medalion jest pamiątką z przeszłości o której Krzysiek nie chce mówić. W pracy Emilka informuje go o wynikach testu i spontanicznie wymyka jej się czuły gest. Policjanci dostają pierwsze wezwanie. Zaginęła młoda dziewczyna. Spokojna, prowadząca modowego bloga uczennica. Czy grozi jej jakieś niebezpieczeństwo? A może to zwykła ucieczka z domu. Sprawa komplikuje się z każdą minutą. W drugiej historii funkcjonariusze będą musieli ująć fałszerza recept. Przesłuchanie na komendzie sprawi, że zaczną mu współczuć. Co pchnęło go na drogę przestępstwa?

Zwiastuny 4 serii

Zwiastuny



Sezon rozpocznie się 2 marca.
P.S. Miałam napisać teraz opowiadanie, ale po obejrzeniu zwiastunów po prostu nie jestem kurwa w stanie... ;( Przepraszam...





piątek, 12 lutego 2016

Streszczenie odcinków 133-134

Opis IV Serii i Streszczenia odcinków 133-134


Nowy sezon niekwestionowanego hitu Czwórki, którego widownia pod koniec emisji poprzedniej serii sięgała 1,9 mln widzów. Czwarty sezon "Policjantek i Policjantów" rozpocznie się serią niezwykle dramatycznych wydarzeń. Uprowadzona posterunkowa Ola stoczy pojedynek na śmierć i życie z wyjątkowo niebezpieczną psychopatką, Dojdzie także do tragedii, która wywróci życie komendy miejskiej do góry nogami i która dopiero z czasem zacznie ujawniać drugie dno. Pozytywny - choć zupełnie nieoczekiwany - obrót przybiorą natomiast niektóre wątki damsko-męskie. Z całą pewnością fani serialu nie będą mogli narzekać na nudę w życiu swoich ulubionych bohaterów - przed nimi awanse, nowe perspektywy, czekające na rozwiązanie tajemnice z przeszłości, a także bolesne odkrycia oraz kolejne problemy rodzinne i zawodowe.
Funkcjonariuszom nie zabraknie też wyzwań na służbie - w nowej serii m.in.: sprawa prokuratora-oszusta, historia tajemniczego zaginięcia ciała z prosektorium, porwanie małego dziecka z samochodu, próba samobójcza młodziutkiej blogerki modowej, problem bezdomnej rodziny oraz wiele zaskakujących wątków, które napisze samo życie i które po raz kolejny utwierdzą policjantów przekonaniu, że pomysłowość ludzka nie zna granic...

Odcinek 133

W pierwszym odcinku policjanci zmierzą się z wyjątkowo groźną i okrutną psychopatką. Posterunkowa Aleksandra Wysocka - odurzona narkotykami i uprowadzona przez swoją koleżankę Beatę Grudę - walczy o życie. Liczy się każda sekunda. Białach jest odsunięty od poszukiwać swojej partnerki. Wyrusza na patrol razem z nowicjuszem Mieszkiem. Podczas wykonywania obowiązku mężczyźni wraz z Dyżurnym Jackiem prowadzą jednak poszukiwania Oli. Czy uda im się jej pomóc?

Odcinek 134

Drugi odcinek nowego sezonu przynosi kolejne wstrząsające wydarzenia. Inspektor Wysocki nie przychodzi do pracy. Jest w depresji. Komenda musi jednak funkcjonować. Policjanci zostają skierowani do wyjaśnienia napadu na jubilera. Chory na serce mężczyzna ledwo uszedł z życiem. Funkcjonariusze typują sprawców i dochodzą do zaskakujących wniosków. W drugiej sprawie Emilka i Krzysiek rozwiążą zagadkę znikających zza wycieraczek mandatów i przekonają, że pomysłowość ludzka nie zna granic. Pod koniec dnia dochodzi do tragedii, która wywróci życie komendy miejskiej do góry nogami.

środa, 10 lutego 2016

I. Seria 25. Rozdział


Rozdział 25. Upokorzenie, ból i łzy



Od naszych zaręczyn minęły 2 miesiące. 2 długie miesiące moich rozterek, wątpliwości, niepewności, szukania odpowiedzi na pytania "Czy jestem pewna, że to z tym mężczyzną chcę spędzić przyszłość, czy chcę wyjść za niego za mąż? A co jeśli popełnię największy błąd życia? Czy warto tak ryzykować? Co czuję tak naprawdę do Mikołaja, a co do Jacka? Pewnym faktem jest to, że na obu w mniejszym/większym stopniu mi zależy. Teraz pytanie "Jak zależy? Jak na koledze/przyjacielu/mężczyźnie? Co mam robić? Gdzie szukać odpowiedzi na te wszystkie nurtujące mnie pytania? Słuchać rozumu czy serca? Czemu wszystko jest takie trudne...

- Cześć Słońce? - Przywitał się ze mną Mikołaj po przebudzeniu. - Wyspana?
- Hej. Tak. - Odpowiedziałam przeciągając się. - A Ty?
- Owszem. To co wstajemy?
- Tak, tak, chwilka.

Po kilku chwilach znaleźliśmy się w kuchni; Mikołaj zaparzył nam po kawie, a Ja zaczęłam przygotowywać nam śniadanie - jajecznicę z cebulką i kiełbasą na masełku, a synkowi kaszkę ryżową o smaku brzoskwiniowym. Gdy zdążyłam skończyć mieszać kaszkę, Leo postanowił się obudzić i się rozpłakał. Spojrzeliśmy się na siebie nawzajem z narzeczonym, poszłam o synka, a Mikołaj rozłożył krzesełko. Po przebraniu synka wzięłam go na ręce.
- Szkrabie, ale się cięższy zrobiłeś - rzekłam z czułością i pocałowałam go w czółko.
Następnie udałam się z synkiem do kuchni i posadziłam go w krzesełku i zaczęłam karmić. Oczywiście, jak to ostatnimi czasy na początku opornie szło karmienie. Dopiero po kilku minutach zaczął jeść chętniej. Gdy Mikołaj skończył śniadanie, zamieniliśmy się rolami.

Koło 11, gdy wszyscy byli najedzeni i ubrani, a bawiliśmy się z potomkiem na podłodze zadzwonił telefon Mikołaja.
- Kto to? - zapytałam, jak spojrzał na wyświetlaczu.
- Sorry, muszę odebrać. - Wyszedł z salonu i poszedł do łazienki porozmawiać.
- Dziwne. - Powiedziałam do dziecka i nie przerywałam zabawy. Podciągałam go za rączki z pozycji leżącej, aby stanął na nóżkach. śmiał się przy tym, a przy okazji ćwiczył mięśnie i poczucie równowagę. Mój partner dopiero po kilku minutach do nas dołączył.
- Kto dzwonił?
- Krzysiek.
- Co chciał w sobotę?
- Eee.. chcę żebym mu pomógł... przy samochodzie.
- Aha. Zgodziłeś się?
- Owszem. A czemu by nie?
- Mieliśmy iść z młodym do parku. - Byłam zła na niego.
- Ahh... zapomniałeś. Jak wrócę to pójdziemy. Ok?
- świetnie. - odrzekłam z ironią.
- Jesteś na mnie zła, Ola?
- Tak. Zadowolony?
- Trudno. - odrzekł i poszedł się ubrać w kurtkę i buty. Przebrany wrócił do salonu, aby się pożegnać.
- Pa, będę jak najszybciej. - Pocałował Leosia w czoło.
- Yhym. - odpowiedziałam, nie uraczając go nawet spojrzeniem, a gdy próbował mnie pocałować odwróciłam głowę.
- Skończ się już obrażać? Pa
- Kiedy będę chciała. Pa

Po wyjściu mężczyzny z mieszkania, pogrążyłam się w myślach. Zdałam sobie sprawę z tego, że coś się pomiędzy nami popsuło. Nie było tej namiętności, szaleństwa, czułości jak dawniej. Tylko czy to była tylko moja wina? Czy tylko ja go odtrącałam? Czy on mnie? Wszystko wydawało się OK. Co jakiś czasie opowiadał jak widzi nasz ślub, wesele, podróż poślubną i resztę życia. Ale wciąż odczuwałam, że nie jest ze mną do końca szczery. Albo może to ja doszukuję się rzeczy, których nie ma? Nie wiem.

Umówiłam się z Emilką po południu do parku, a później rajd po sklepach. Nie chciałam zmieniać swoich planów przez to, że Mikołaj miał ważniejsze rzeczy od nas, więc wybrałam się z Drawską.

W parku spędziłyśmy dwie godziny. Następnie pojechałyśmy do galerii handlowej. Po zwiedzeniu chyba piątego sklepu, Emilka zauważyła, że shopping nie poprawił mi wciąż humoru.
- No co jest? - zmartwiła się moja koleżanka
- Sama nie wiem... - odrzekłam zrezygnowana - mam jakieś ostatnio złe przeczucia.
- Rozchmurz się... Proszę Cię. - świdrowała mnie wzrokiem.
- O kurwa! - Powiedziałam donośnie po tym jak zobaczyłam kilka metrów dalej za pewnego mężczyznę jak rozszedł się tłum ludzi. Potrząsnęłam głowę. - Przecież to nie możliwe...
- Ale co nie możliwe? O co Ci chodzi, Ola?
- Spójrz się za siebie... - Ukryłam twarz w dłoniach, bo napłynęły mi łzy do oczu.
- No, nie wierzę. Przecież to Mikołaj. - Odpowiedziała wściekła, a zarazem zrezygnowana. - A kim jest ta kobieta? Krzyśka to ona nie przypomina...
- To Kamila... jego była żona - Spojrzałam raz jeszcze na całującą się parę i rozpoznając kobietę.
- A to suka jednak, chodź. - Nakazała mi i pociągnęła za sobą. Dobrze, że Leoś uciął sobie drzemkę.

- Cześć Mikołaju. - Przywitała się z całującą parą. A on w jednej chwili odskoczył od kobiety - świetne spotkanie z Krzyśkiem.
- Czee... Emilka, Ola co Wy tu robicie? - zapytał zszokowany aspirant.
- Wiesz co, jesteś dla mnie zwykłym gnojkiem. Nie chcę Cię znać. Wynoś się z mojego życia raz na zawsze. - Powiedziałam w miarę spokojnym tonem, chociaż w środku się cała gotowałam.
- Hehe, a Ty myślałaś, że facet starszy od Ciebie o 12 lat myśli o Tobie poważnie? - Szydziła ze mnie Kamila. - Małolata myślała, że jak zaliczy wpadkę to go zatrzyma. Ha ha.
- A Ty się nie wtrącaj , okej? - Wkurzona sierżant naskoczyła na byłą żonę Białacha.
- Żadnego ślubu nie będzie! - Rzuciłam w policjanta pierścionkiem zaręczynowym. - Wypierdalaj z mojego życia!
- To nie tak, Ola, wytłumaczę Ci to...
- Nie, nie wytłumaczysz. To koniec. Zapomnij o mnie i Leosiu. - Odwróciłam się na pięcie - Chodź Emilka stąd.
- Ola, zaczekaj, Ola..! - Krzyknął jak odeszłam. - Olka!
- A Ty nie rozumiesz, że masz ją zostawić!? - zapytała zdenerwowana Emilka po zawróceniu, a po chwili doszła do mnie.

Na parkingu oparłam się plecami o samochód i się rozryczałam. Koleżanka mnie przytuliła żebym się uspokoiła.
- Nie płacz, proszę... Jakoś się ułoży...
- Nic się nie ułoży, rozumiesz? - rzekłam łamiącym się głosem. - Dlaczego?
- Nie wiem;.. Wsiądź do auta, a ja wsadzę Leo do fotelika i wózek schowam.
- Okej...

Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy pod blok sierżant Drawskiej.
- Zostaniesz z nim sama? - Zapytałam.
- Gdzie chce jechać?
- Pojadę po parę moich i młodego ciuchów. Możemy pomieszkać u Ciebie?
- No, oczywiście.

Po wyjęciu syna i wózka, moja przyjaciółka poszła z nim do mieszkania, a ja ruszyłam w kierunku domu. Miałam nadzieję, że nie zastanę w nim  mojego byłego narzeczonego. Gdy weszłam do mieszkania, a dokładniej do sypialni rozryczałam się na dobre. Kluczę rzuciłam na szafkę, a złapałam zdjęcie stojące na komodzie, na którym byliśmy szczęśliwi - Ja, on i Leo. Trzasnęłam nim w przeciwległą ścianę. Z hukiem odbiło się od ściany i spadło z jeszcze większym hałasem na podłogę. Szkło roztrzaskało się na tysiąc małych kawałków. Wszystkie wspomnienia wracały jak bumerang. Te dobre i te złe.
- Szczęśliwa rodzinka, kurwa.... - powiedziałam sama do siebie.
Byłam załamana, nieszczęśliwa, zrozpaczona... rozgoryczona... rozżalona... W tamtej chwili go znienawidziłam. Postanowiłam jak go wyrzucić ze swojego życia raz na zawsze. Zacisnęłam pięści ze złości na poduszce, która i tak po chwili rzuciłam w szafę, na której wisiało nasze zdjęcie z zaręczyn. Wyskoczyłam z łóżka wyciągnęłam walizkę i torbę. W walizkę spakowałam część mych ubrań. Złapałam za torbę i poszłam do pokoju synka. Spakowałam jego ubranka, trochę zabawek, koc, pieluchy, kosmetyki... Gdy wróciłam do sypialni, usłyszałam brzęk wkładanego klucza.
- Kurwa, nie teraz - powiedziałam do siebie, a po chwili Mikołaj wszedł do pomieszczenia, w którym przebywałam.
- Olka, co Ty robisz?
- Pakuję się i Leo. Nie widać? - złapałam bagaż i próbowałam wyminąć Białacha, ale mnie złapał za rękę.
- Puszczaj mnie!
- Daj mi to wytłumaczyć. - złapał mnie mocniej.
- Puść mnie do cholery!
- Jak mnie wysłuchasz!
- Nie! Nie, kurwa nie będę Cię słuchać! Puszczaj!
- Olka...!
- Zamknij się i spieprzaj mi z oczu!
- Nie!
- Spierdalaj do swojej Kamilki, a o mnie i Leo możesz zapomnieć. Rozumiesz, kurwa!? I mnie w końcu puść!
- Nie zrobisz tego! Nie zabierzesz mi syna!
- Właśnie, że to zrobię. Pożałujesz tego!
- Olka, zwariowałaś?
- Ja? Kurwa, Ja!? - Wreszcie ten człowiek rozluźnił uchwyt, a ja wyrwałam rękę z jego uścisku.
- Tak! Nie masz prawa tego zrobić!
- Mam. Odpowiedz mi na jedno pytanie.
- Na jakie? - zapytał zaskoczony moim spokojnym tonem ostatniej wypowiedzi.
- Spałeś z nią? - a po kilku sekundach ciszy - Zdradzałeś mnie z nią!? Tak czy nie!?
- Tak... ale to nie tak... - Moje emocję sięgnęły zenitu i dostał z otwartej dłoni w mordę. - Wiedziałam. Nienawidzę Cię. -  Złapałam walizkę i torbę i chciałam już wybiec, ale złapał mnie za ramię.
- Uspokój się. Porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym. Jesteś dla mnie gnojkiem, zerem, palantem, chamem i palantem - Oberwał w drugi policzek z jeszcze większą siłą - nie chcę Cię znać, rozumiesz!? Zostaw nas w spokoju.

Teraz udało mi się bez przeszkód opuścić mieszkanie, po ochłonięciu pojechałam do mieszkania Emilki. Leo już spał, więc mogłam się wypłakać.
- Trzymaj. - podała mi kieliszek wina po wysłuchaniu z ostatniego wydarzenia.
- Dzięki. - Duszkiem wypiłam całą zawartość. - Dlaczego...? Dlaczego ja zawsze trafiam na takich gnojków? - zapytałam rozżalona.
- Ola, wiesz jak mi przykro. - oświadczyła Drawska i przytuliła mnie.

(*Emilka*)
Nie mogłam patrzeć na Olę. Była taka załamana... Jej bezpieczny świat się zawalił... Rodzina, na której jej tak zależało rozsypała się... A Mikołaj? Był dla mnie skończonym gnojkiem, świnią bez zasad. Straciłam do niego szacunek... Wysocka była tak załamała, że wypiła całą butelkę wina. Ja napiłam się tylko kieliszek. Wolałam zostać trzeźwa na wypadek jakby posterunkowa się upiła. Ktoś dzieckiem zająć się musiał.

(*Ola*)
Następnego ranka obudziłam się w łóżka. z kacem, bólem głowy i serca. Nie miałam ochoty wstawać. Panowała błoga dla mnie cisza. Nie miałam ochoty do jakiegokolwiek działania, serce rozdzierał ból, byłam bezradna i smutna. Znowu życie dało mi po dupie. Co czuję? Smutek, rozczarowanie, upokorzenie...Czuję się skrzywdzona... Mam pustkę w sercu, a nie.. czuję złość, gniew. Jestem w szoku, nie mogę uwierzyć, że zdradzał mnie z byłą żoną... Znowu się rozpłakałam zadawałam w myślach sobie te same w kółko pytania "Dlaczego mnie to spotkało? Czym ja sobie na to zasłużyłam? Czy na prawdę jestem tak beznadziejna? Jak mogłam się dać tak oszukiwać? Czy ja w ogóle go znałam? Jakie popełniłam błędy? W czym jestem gorsza? Czy nie byłam wystarczająco atrakcyjna dla niego?"

Emilka zabrała Leo na długi spacer. Nie chciała mnie zostawiać, ale nie miałam siły, a ni ochoty wstać z tego cholernego łóżka. Po południu sięgnęłam po telefon i wybrałam numer do ojca.
- Cześć, tato.
- Cześć córuś. - zaniepokojony moim ochrypłym głosem zapytał. - wszystko w porządku?
- Tak, znaczy nie... Nie ważne. Potrzebuję kilka dni wolnego.
- Co się stało Olu?
- Nie ważne. Dasz mi ten urlop czy nie?
- Tak, tak, ale wolałbym wiedzieć co się dzieje.
- Nic takiego... Dzięki. Pa. - Pożegnałam się z komendantem i rozłączyłam się. Z powrotem opadłam zrezygnowana na łóżko i po kolejnym ataku zmęczona zasnęłam.

Kilka dni później...

Skończył mi się urlop, więc chcąc, a bardziej nie chcąc musiałam wrócić do pracy. Synka zostawiłam z opiekunką w mieszkaniu Emilki. Drawskiej na prawdę byłam wdzięczna, że mogłam u niej zamieszkać, pomagała mi przy Leosiu, pomagała mi się uporać z załamaniem.

Weszłam na komendę i pierwsze kroki skierowałam do gabinetu ojca.
- Cześć tato. - Przywitałam się wchodząc.
- Cześć. Co się dzieje? Wyglądasz kiepsko.
- Wszystko w porządku.
- Nie wyglądasz "w porządku",a na pewno nie jak "wszystko w porządku".
- Daj spokój, przyniosłam coś. - zmieniłam temat i podałam ojcu kartkę.
- Podanie, o zmianę partnera? - Przeczytał zdziwiony.
- Tak. tato.
- Jesteś pewna?
- Tak.
- Pokłóciliście się czy co?
- Nie ważne. Nie Twoja sprawa. - Wkurzyłam się tą dociekliwością ojca. - Mogę już iść?
- Tak.

Wyruszyłam na patrol z Emilką, a Mikołaj z Mieszkiem. Wszyscy zachodzili w głowę dlaczego wyruszyliśmy w zmienionych składach patrolów. Gdy podczas przerwy mijaliśmy się w stołówce nie odezwaliśmy się do siebie, chociaż z innymi osobami owszem. Na korytarzu już po skończonym obiedzie, szłam do biura spotkałam Białacha.
- Ola, możemy porozmawiać?
- Nie, Mikołaj, nie mamy o czym.
- Ale... mamy Ola... Chcesz zaprzepaścić tyle wspólnego życia, wspomnień, rozbić rodzinę dziecku?
- To Ty to wszystko zniszczyłeś. Do widzenia. - Wyminęłam go i poszłam w swoją stronę, ale nie doszłam do upragnionego celu, bo Jacuś mnie zawołał.
- Wszystko w porządku?
- Tak, a co?
- Słyszałam Waszą wymianę zdań z Mikołajem. Co się pomiędzy Wami wydarzyło?
- Daj mi spokój. - Powiedziałam podniesionym głosem. - Nie mam zamiaru Ci się tłumaczyć.
- Spokojnie. Dobra. - Wyszłam z dyżurki.

Kilka godzin później...

- Dobra, jestem gotowa do wyjścia. Czekam na Ciebie w aucie. - Oświadczyła sierżant.
- Okej. Daj mi kilka minut. - Odrzekłam, a ona wyszła.
Ledwo zdążyłam się przebrać z munduru, a do pokoju wszedł dyżurny.
- Ola, widzę, że coś niedobrego się dzieje. - Przypomniał mi o bólu tym zdaniem, przytuliłam się do niego, nie miałam już siły udawać twardej babki.
- Mikołaj mnie zdradzał - powiedziałam przez łzy.
- A to gnój. - Skomentował Nowak i zaczął jeździć ręką po mych plecach, żebym się uspokoiła. - Nie zasługiwał na Ciebie, Oluś.
- Nie mam ochoty gadać, sorry.
- Rozumiem. Odwieźć Cię do domu?
- Nie, dzięki, ale Emilka na mnie czeka. - otarłam łzy. - Dzięki za pocieszenie. Pójdę już.
- Jakby coś to dzwoń. Pa. - Oświadczył zmartwiony moją sytuacją.

Po 35 minutach byłyśmy w domu. Niania poszła, więc zajęłam się Leosiem, a Emilka zaczęła coś pichcić w kuchni. Po godzinie przyszła do pokoju z całą blachą ciasta ze śliwkami. Wiedziała, że to moje ulubione i poprawi mi się humor. Miała rację, ale humor mi się poprawił tylko na chwilę. Po zjedzeniu zajęłam się obowiązkami domowymi.

Cześć. Znowu długo nie dodawałam opowiadań :(. Ale to nie moja wina.. Przysięgam! To wina najpierw egzaminów, a później znajomych i szwagierki, którzy postanowili pić ze mną co weekend. A w tygodniu ciężko mi znaleźć czas, bo w domu zawsze się coś znajdzie do roboty... Ehh

Kilka pytań odnośnie opowiadania:

- Podobało się?
- Spodziewaliście się, że tak to się potoczy?
- Czy Ola wybaczy Mikołajowi zdrady i wróci do niego?
- A może jednak postanowi się zemścić odbierając mu syna? A może wymyśli co innego? Jak myślicie?
- Komu jest przykro, że doszło do rozstania Oli i Mikołaja?
- Co sądzicie o zachowaniu Białacha? A jego żony?
- Jak ułoży się życie Aleksandry?