czwartek, 29 października 2015

Streszczenia odcinków 125 - 128

Streszczenia odcinków 125 - 128

Odcinek 125

Ola zaczyna dostawać coraz bardziej agresywne pogróżki, rady żeby pisała testament i zdjęcia jej i jej ojca robione z ukrycia. Komendant boi się o córkę. Podejrzewa, że może ktoś z mafii, którą pomogła ująć, wyszedł na wolność i chce się zemścić. Tymczasem Ola i Mikołaj muszą wyjaśnić sprawę okradzionego domu, którego właściciele wyjechali na wakacje. Podejrzenia padają na mieszkających w pobliżu Romów. Policjantów zastanawiają jednak dziwne znaki, które ktoś zostawił na budynku. Ola i Mikołaj łączą ze sobą wszystkie fakty, które wkrótce doprowadzą ich do wyjątkowo dobrze zorganizowanych przestępców. Podczas patrolu Białach i Wysocka dostają też wezwanie do kradzieży w sklepie. Obraz z kamer całkowicie zaskoczy zarówno właściciela sklepu jak i policjantów.

Odcinek 126

Do Krzyśka dzwonią koledzy z komisariatu w Śródmieściu. Zainteresowali się chłopcem, który sam stał na przystanku i czekał na tramwaj. Okazało się że to Tosiek. Poszedł na wagary i chciał przyjechać do ojca. Krzysiek nie może się zwolnić z pracy, ale na szczęście może liczyć na pomoc... Tymczasem razem z Emilką musi szybko znaleźć źródło pochodzenia niebezpiecznego narkotyku który ktoś właśnie sprowadził do Polski. Tzw. "Jaszczur" sieje spustoszenie w organizmie już od pierwszego zażycia i do szpitala trafiają właśnie jego pierwsze ofiary. Policjanci zajmują się też sprawą kradzieży w supermarkecie. Domniemany złodziej uciekł ale ochroniarz zdążył zapisać numery rejestracyjne samochodu, którym odjechał. Zatrzymany mężczyzna nie przyznaje się do kradzieży a jego tłumaczenie jest bardzo przekonywujące.

Odcinek 127

Ola zostaje wysłana na urlop, Mikołaj rusza na patrol w asyście Mieszka Pawlaka. Patrol 05 w nietypowym składzie zmierzy się z tajemniczym zaginięciem człowieka, wyjaśni sprawę gwałtu oraz pokrzyżuje ślubne plany pewnemu bardzo nieodpowiedzialnemu mężczyźnie. Sam Mikołaj będzie też musiał podjąć nietypową interwencję, kiedy odbierze telefon od zapłakanej Emilki.

Odcinek 128

Krzysiek jest przytłoczony trudnościami wychowawczymi. Okazuje się, że Tosiek ostatnio się nie uczy, łobuzuje i pobił jakieś dziecko. Brakuje mu matki i najwyraźniej daje o sobie znać trauma, którą przeżył. Z kolei Emilka jest przygaszona po ostatniej awanturze ojca. Oboje ruszają na patrol w niewesołych nastrojach. Tymczasem w centrum miasta zostaje brutalnie pobity profesor jednej z wyższych uczelni. Wszystkie tropy prowadzą do młodego pseudokibica, z którym wykładowca miał "na pieńku". Policjanci jednak nie wierzą w winę zatrzymanego przez nich chuligana. Okazuje się, że rozwiązanie zagadki jest tuż pod ręką - w rzeczach, które skatowany naukowiec miał cały czas przy sobie... Tego dnia Krzysiek i Emilka dostają też bardzo nietypowe wezwanie. Para studentów w dziwnych przebraniach steruje ruchem na jednej z wrocławskich ulic. Chłopak i dziewczyna tłumaczą że chcieli zrobić coś szalonego przed rozstaniem. Wkrótce okazuje się że za tym wygłupem stoi dużo poważniejsza sprawa. Po ciężkim patrolu Krzyśka czeka kolejna przykra niespodzianka związana z Tośkiem.

poniedziałek, 26 października 2015

I. Seria 16. Rozdział

Rozdział 16.  Kłótnia, rozmowa, wielka niewiadoma


Miesiąc później...

Odkąd wstałam rano, miałam dziwne wrażenie, że ten dzień nie będzie udany. Tylko nie miałam jeszcze pojęcie jak bardzo. Pech prześladował mnie wyjątkowo: zaspałam; nie mogłam znaleźć żadnej luźnej bluzki, aby ukryć odznaczający się brzuszek; auto mi nie chciało odpalić, więc na komendę musiałam pójść na piechotę. Na komendę dotarłam mocno spóźniona i głodna, a na dzień dobry ojciec wezwał mnie do siebie:
- Cześć, wzywałeś mnie.
- Tak. Nie wiesz, na którą się przychodzi do pracy?
- Wiem, ale budzik mi nie zadzwonił, auto mi się popsuło. Tylko to chciałeś?
- Nie. Powiesz mi w końcu kto jest ojcem dziecka?
- Tato, przecież Ci mówiłam, że dowiesz się w swoim czasie, - powiedziałam wstając.
- Mam prawo to wiedzieć! Czy to Jacek?
- Nie, Jacek nie jest ojcem, proszę Cię skończ już...
- Może po prostu Ty nie wiesz kto jest ojcem Twojego dziecka? - w tym momencie Mikołaj wszedł do gabinetu,
- Jak w ogóle możesz tak mówić!? Nienawidzę Cię, możesz zapomnieć, że masz córkę!. - wykrzyczałam wściekła i wybiegłam z gabinetu.
Pobiegłam do łazienki się uspokoić, bo się rozpłakałam. Nie rozumiałam jak mógł ojciec się tak do mnie odezwać. Gdy ochłonęłam zeszłam do radiowozu, Mikołaj już na mnie czekał. Musiałam mieć żądzę morderstwa w oczach, bo Białach nie zaczął się dopytywać. Odebraliśmy wezwanie i udaliśmy się na miejsce przestępstwa. Po skończonej interwencji zaproponowałam, żebyśmy skoczyli po kawę i jakąś kanapkę, na co chętnie mój partner przystał. Dopiero po kawie ochłonęłam na tyle żeby nikogo dzisiejszego dnia nie udusić. Po krótkiej przerwie wróciliśmy na męczący patrol. Interwencja za interwencją. Nawet w spokoju porozmawiać nie mogliśmy, w sumie dla mnie to dobrze, bo nie musiałam się tłumaczyć przed nim. 

***

O godzinie 18.45 wróciliśmy zmęczeni na komendę. Poleciałam od razu się przebrać, a Mikołaj napisać raporty z dzisiejszych interwencji. Po zdaniu broni, wracając do pokoju, aby pożegnać się z partnerem, na korytarzu spotkałam Jacka:
- Ola, możemy pogadać?
- O czym?
- O nas.
- Jacek, nas już nie ma.
- Ale Olka, wyjaśnij mi dlaczego.
- To nie jest miejsce na takie rozmowy.
- Proszę Cię. Powiedz mi.
- Nie proś. Kiedyś Ci to wszystko wytłumaczę, ale nie teraz. Przepraszam. Pa.
Zakończyłam rozmowę z dyżurnym i udałam się do pokoju, gdzie przebywał aktualnie Białach:
- Dzięki za dziś, lecę pa.
- Dzięki, pa - odpowiedział - Ola, możemy porozmawiać?
- Kolejny - szepnęłam pod nosem - o czym?
- O tym co się wydarzyło u starego.
- Nic się nie wydarzyło, ok?
- Jak się nic nie wydarzyło? Olka, bez powodu raczej nie powiedziałabyś, że go nienawidzisz.
- Daj spokój, po prostu mnie zdenerwował i tyle.
- Taa, tym, że nie wiesz kto jest ojcem Twojego dziecka... Olka Ty jesteś w ciąży?
- Ciszej, nie chcę o tym rozmawiać tutaj.
- Okej, wpadnę do Ciebie później.
- Cześć.

***

Wróciłam do domu. Byłam zła na ojca, że przez niego Mikołaj się dowiedział o ciąży w taki sposób. Ale gorsze było to, że nie wiedziałam jak mu powiedzieć, że to on zostanie tatą. Ok. 21 wpadł do mnie Białach, na początku pogadaliśmy o głupotach, ale wiedziałam, że nieuchronnie szybko zbliża się ten moment:
- Olka, nie wiem czemu nie chcesz powiedzieć komendantowi, że Nowak jest ojcem.
- Hmm... Jak Ci to powiedzieć...
- Normalnie, prosto z mostu...
- Słuchaj, bo gdybym mu tak powiedziała, to bym go okłamała, a tego nie chcę...
- Czekaj, czekaj... Czy ja dobrze zrozumiałem, że to nie on?
- Tak.
- To z kim Ty jesteś w ciąży, ?
- Na pewno chcesz to wiedzieć? Mikołaju, to z Tobą jestem w ciąży.
- Co!? Jak to? Czemu mi nie powiedziałaś?? Który to miesiąc?
- Czwarty. Bo mnie zostawiłeś, związałam się z Jackiem, ale miałam Ci o tym powiedzieć, tylko czekałam na odpowiedni moment.
- Od tak dawna wiesz, że zostaniesz matką i dalej pracujesz? Narażasz siebie i dziecko.
- Wiem co robię, ciąża to nie choroba.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Koniec tematu. - chętnie zakończyłam ten temat - Jesteś na mnie zły?
- Nie, dlaczego miałbym być - spojrzałam mu głęboko w oczy, szukając odpowiedzi czy nie kłamie, ale nic nie mogłam z nich wyczytać, a po chwili nim zdążyłam zareagować - pocałował mnie namiętnie. W tej chwili zdałam sobie sprawę, że go nadal kocham. Całowaliśmy się długo i namiętnie, dopiero po chwili Mikołaj się ode mnie oderwał:
- Olu, zależy mi na Tobie.
- Też nigdy nie przestałam Cię kochać. - wyszeptałam i zaczęłam go całować.  Niedługo później wylądowaliśmy w sypialni.

***

Rano obudziłam się szczęśliwa, koło najbliższej mi osoby. Niechętnie wstałam i zrobiłam Mikołajowi kawę, a sobie nalałam soku. Miałam ochotę na jajecznicę, więc to ją przygotowałam nam na śniadanie. Po kilku minutach w kuchni powitał mnie aspirant, całując i obejmując w pasie.
- co tam pichcisz?
- Masz ochotę na jajecznicę?
- Owszem, ale na piękną Pani posterunkową bardziej.
- He he he, pij kawę, bo wystygnie.
- Oki. - po łyku kawy - mhm.. dobra.
- Wiem, trzymaj talerz. Smacznego.
- Na wzajem Kochanie.
Po zjedzeniu śniadania i ogarnięciu się, ruszyliśmy do pracy. Na odprawie byliśmy punktualnie, a po zakończeniu jej, od razu wyszłam z sali, żeby komendant mnie nie zatrzymał. Wciąż byłam na niego wściekła za to, co powiedział poprzedniego dnia. Szybko wyruszyliśmy w teren. Po kilkunastu minutach dostaliśmy dziwne i tajemnicze zgłoszenie. Wiedzieliśmy tylko, że to opuszczona fabryka na ul. Przemysłowej 96. Na miejscu byliśmy po jakichś 20 minutach. Weszliśmy do środka, ale było tam pusto i cicho. Przechodziliśmy przez kolejne pomieszczenie, gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu, a druga osoba pojawiła się przed nami:
- Puszczaj ją! - wycelował w nas Mikołaj, ale wiedzieliśmy oboje, że nie strzeli, bo za dużo ryzykował.
- Bo co mi zrobisz? He he
- Rzuć ten nóż do cholery!
- To Ty odłóż gnata, to może Wam nic nie zrobimy - powiedziała kobieta.
- czego od nas chcecie, co!? - zadałam pytanie.
- Zemsty! Pożałujecie wszyscy! - powiedział siwowłosy mężczyzna...



Jak myślicie, czy to już koniec Oli i Mikołaja? Kim są napastnicy?
Jak to się skończy?

P.S. Jak podoba Wam się zmiana wizualna bloga? Do nagłówka musiałam dodać znak wodny, gdyż wczoraj na facebooku ktoś użył mojego nagłówka jako swojego zdjęcia. Niemiłosiernie się wkurzyłam. Po protu chamstwo w czystej postaci... I jeszcze niczego złego nie widział w swoim postępowaniu bałwan jeden.

Pozdrawiam
Paulina

Czekam na komentarze!








piątek, 23 października 2015

Dwa zwiastuny odcinków 113 - 116

Zwiastuny odcinków 113 - 116




Streszczenia odcinków 121 - 124

Streszczenia odcinków 121 - 124


Odcinek 121

Ola dostaje obrzydliwy anonim. Nie chce siedzieć wieczorem sama w domu i zagaduje Mikołaja, czy po pracy nie miałby ochoty na kino albo wyjście gdziekolwiek. Mikołaj pyta o Jacka. Tymczasem przychodzi zgłoszenie z osiedla, na którym ktoś podrzuca do misek kotów pocięte żyletki. Aspirant Białach i posterunkowa Wysocka podejrzewają, że okrutnym sadystą jest ktoś, kto dobrze zna właścicielkę zwierząt. Krąg podejrzanych zaczyna się jednak poszerzać. Ola i Mikołaj zajmą się też ekshibicjonistą grasującym w jednym z parków. Złapany mężczyzna swoje zachowanie będzie tłumaczył w bardzo nietypowy sposób. Podczas akcji Mikołaj spotyka swoją byłą dobrą koleżankę, która teraz jest ratowniczką medyczną. Koleżanka zaprasza go na wspominanie starych czasów i wino.

Odcinek 122

Starsi ludzie padają ofiarą wyjątkowo perfidnego oszusta. Mężczyzna udaje rehabilitanta, który ma kontrakt z przychodnią na darmowe zabiegi. Gdy złodziej dostaje się do mieszkania, usypia i okrada ludzi. Zapała i Drawska zastawiają pułapkę. W tym odcinku policjanci będą musieli także rozwiązać sprawę zaginionego dziecka. Kto i dlaczego przetrzymuje małego chłopca? Czy można pomóc przeżywającej tragedię matce? Po pracy Krzysiek podwozi Emilkę do domu. Dziewczyna przez cały dzień odbierała telefony od matki, która po rękoczynach męża wprowadziła się do niej. Emilka przedstawia kolegę mamie, która jest Krzyśkiem wprost zachwycona.

Odcinek 123

Na komendzie pojawia się Kwieciński. Tym razem nie jest butny ale zgaszony. Rozmawia z Białachem. Ostrzega, żeby uważali na Grudę. Nie chce powiedzieć o co chodzi, ale sugeruje, że trzeba jej się pozbyć. Prosi, żeby Mikołaj pogadał z Komendantem. Mikołaj wprost pyta Grudę o co chodzi. Tymczasem przychodzi zgłoszenie od turystów, którzy wynajęli przez Internet nieistniejący, jak się okazało, apartament. Mikołaj i Ola próbują ustalić jak najwięcej faktów, by namierzyć oszustów. Przestępów zgubi pewność siebie ale ich ujęcie wcale nie będzie takie proste. W tym odcinku policjanci będą także musieli znaleźć wyjątkowo głupiego "żartownisia", który za pomocą lasera oślepia podchodzących do lądowania pilotów.

Odcinek 124

Rano wizytę w mieszkaniu Emilki składa ojciec. Jest pijany. Żąda żeby matka wróciła do niego. Emilce udaje się go spacyfikować. Na odchodnym ojciec wyjmuje plik pieniędzy, pytając ile ma zapłacić żeby matka wróciła. Emilka załamana. W pracy, kiedy Krzysiek próbuje ją rozśmieszyć i pocieszyć, ona spontanicznie się do niego przytula, co powoduje sporą konsternację. Tymczasem przychodzi zgłoszenie o włamaniu do kościoła i kradzieży cennego obrazu. Okazuje się, że tamtejszy ksiądz jest miłośnikiem zagadek kryminalnych i postanawia pomóc policji w znalezieniu złodzieja. Jego teorie są coraz bardziej śmiałe jednak nie przybliżają funkcjonariuszy do znalezienia sprawców. Krzysiek i Emilka pomagają też właścicielowi agencji bankowej, nękanego w perfidny sposób przez jednego z klientów.

czwartek, 22 października 2015

Streszczenia odcinków 117 - 120

Streszczenia odcinków 117 - 120:

Odcinek 117

Dyżurny Jacek zaprasza Olę na piknik. Dziewczyna jest trochę zgaszona, ale przyjmuje zaproszenie. Tymczasem funkcjonariusze otrzymują zgłoszenie o włamaniu w domu kobiety, która samotnie wychowuje syna. Z mieszkania zginęła jedynie konsola do gier. Ola i Mikołaj nabierają podejrzeń, że włamanie jest sfingowane. Wysocka i Białach zmierzą się też z dziwnym włamaniem do sklepu numizmatycznego. Przestępca podmienił prawdziwe monety na fałszywe.


Odcinek 118


Mieszko, który jako klaun zabawia chore dzieci, opowiada Krzyśkowi o planach wystawienia sztuki i pyta, czy nie chciałby zagrać w niej pirata. Na patrolu Krzysiek i Emilka zmierzą się z ludźmi, którzy żerują na ludzkiej naiwności. Przestępcy pożyczają pieniądze, oferując w zamian złoto, które teoretyczne przewyższa wartość pożyczki. Zapała i Drawska zajmą się także szajką drobnych złodziejaszków.


Odcinek 119


Beata Gruda przynosi Oli ciasto rabarbarowe, takie jak robiły kiedyś w liceum. Ola postanawia jej wybaczyć. Na patrolu Ola i Mikołaj jadą na wezwanie rodziców młodej dziewczyny, która związała się z niebezpieczną sektą. Szantażowana dziewczyna ginie w tajemniczych okolicznościach. Ola i Mikołaj rozwiążą też sprawę napadu na budkę z hot dogami.


Odcinek 120


Krzysiek jest szczęśliwy, że wziął udział w przedstawieniu dla chorych dzieci. Tymczasem w domu rodziców Emilki sytuacja przybiera fatalny obrót. Na patrolu Krzysiek i Emilka pomagają w poszukiwaniu zaginionej kobiety. Staruszka choruje na alzheimera i jej życie jest zagrożone. W rozwikłaniu zagadki zniknięcia starszej pani pomoże funkcjonariuszom odkrycie mrocznej rodzinnej tajemnicy. W tym odcinku Zapała i Drawska odbierają także wezwanie do śpiącego na ławce mężczyzny. Młody człowiek nie che wracać do domu. Okazuje się, że jego ojciec postanowił go "wyleczyć" z czegoś co uważa za chorobę.

wtorek, 20 października 2015

I. Seria 15. Rozdział

Rozdział 15. Trudna rozmowa x2.


Około 19-ej ktoś zapukał do drzwi. Myśląc, że to Jacek otworzyłam drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu nie był to wcale Nowak, a Mikołaj. Zaprosiłam go do środka.
- Kawy, herbaty? - zaproponowałam, udając się do salonu.
- Soku, jak masz - zażyczył sobie.
- Okej, zaraz wracam - cofnęłam się do kuchni po napój i szklanki.
- Olu, możemy porozmawiać?
- O czym?
- Chciałem Ci to wytłumaczyć.
- Co chciałeś mi wyjaśnić?
- Dlaczego Cię zostawiłem.
- Po takim czasie sobie przypomniałeś!?
- Nie musiałem sobie niczego przypominać, cały czas o tym pamiętam.
- To powiesz mi w końcu? Czy będę jeszcze czekać?
- Zerwałem z Tobą dla Twojego bezpieczeństwa.
- Co? Ja kto?
- Tak to. Ktoś mi groził, że jak z Tobą nie skończę, to stanie Ci się krzywda.
- Żartujesz chyba. Niby kto?
- Możesz wierzyć lub nie, ale chyba nie myślałaś, że zostawiłbym Cię bez wyraźnego powodu. Po za tym to wszystko się układa w logiczną całość. Ktoś mnie pobił, Ty zostałaś zgwałcona chwilę później.
- I te groźby, że coś się stanie Jackowi...
- Ktoś Ci groził i nic nie powiedziałaś!? Olka!
- Tak, od tamtego dnia, kiedy ktoś na Ciebie napadł...
- Wiesz kto Ci groził?
- Nie wiem, dostaję smsy z różnych numerów...
- Najprawdopodobniej to Beata.
- Co? Kpisz sobie ze mnie?
- Dziwnym przypadkiem jak wtedy rozmawialiśmy, żeby się spotkać i Ci to wszystko wytłumaczyć, ona czaiła się i podsłuchiwała, zauważyłem ją wtedy. Dziwnym trafem przed spotkaniem z Tobą ktoś mnie pobił. Ona musi mieć z tym coś wspólnego.
Jeszcze długo rozmawialiśmy na ten temat. Chyba do trzeciej, ale nie jestem pewna. Zaproponowałam Mikołajowi, żeby się położył na kanapie, na co przystał, a ja poszłam spać do sypialni. 
***

Następnego dnia...

Wstaliśmy rano, ogarnęliśmy się, zjedliśmy na szybko śniadanie i Mikołaj pojechał się przebrać do swojego mieszkania, więc na komendę przyjechaliśmy oddzielnie. Po odprawie wyruszyliśmy w teren. Ten dzień był jednym ze spokojniejszych, więc nie wiele mieliśmy większych interwencji. Robotę skończyliśmy ok. 18.20 i wróciłam do domu. Podczas patrolu umówiłam się z Jackiem na kolację o 20-ej, więc po powrocie wzięłam szybko prysznic, przebrałam się w sukienkę, umalowałam i ruszyłam w drogę do Jacka. Ok. 21-ej zaczęliśmy poważną rozmowę. Opowiedziałam mu o tym co się dowiedziałam poprzedniego wieczora:
- Jacuś zależy mi na Tobie, ale musimy się rozstać. Dla Twojego bezpieczeństwa. Nie chcę żeby Ci coś się stało przeze mnie.
- Ale Ola, przemyśl to raz jeszcze, proszę... Kocham Cię.
- Myślałam nad tym dziesiątki razy. Lepiej dla Ciebie będzie jak to zakończymy.
- Ale..
- Jacek, proszę nie utrudniaj tego, błagam... - łzy mi poleciały
- Kocham Cię i nie chcę bez Ciebie żyć.
- Przepraszam... Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz. - wyznałam, rozpłakałam się i uciekłam z jego mieszkania.
- Ola, zaczekaj! Olka! - wołał za mną, ale nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, wiedząc jak bardzo go zraniłam, ale wiedziałam, że dobrze robię, bo go przynajmniej ochronię.
Wróciłam do domu. Rzuciłam się na kanapę i się rozpłakałam. Bardzo mocno cierpiałam.


Od razu przepraszam, że taki krótki, ale straciłam wenę. Nie mogłam ubrać myśli w słowa na klawiaturze. Mam nadzieję, że jesteście choć trochę zadowoleni z tego rozdziału. A i przepraszam za tak długą przerwę. Liczę na sporo komentarzy ;)
Pozdrawiam
Paulina




niedziela, 11 października 2015

1. Seria 14. Rozdział


Rozdział 14. Patrol i nieudana rozmowa


W parku...

Spacerowaliśmy od jakichś trzydziestu minut, gadaliśmy, żartowaliśmy, wygłupialiśmy się. Jacek za wszelką cenę postanowił odwrócić moją uwagę od zmartwień.
- A może poszlibyśmy na gofry? - zapytałam - znam tu niedaleko budkę z dobrymi.
-  Niedawno jedliśmy obiad, a Ty głodna nadal? - odpowiedział pytaniem.
- No wiesz... po prostu mam ochotę na coś słodkiego, a po za tym teraz jem za dwoje - oznajmiłam
- To chodź - powiedział z rozbawieniem i pociągnął mnie w stronę celu, po chwili byliśmy na miejscu.

 - Dzień dobry, poproszę gofra z polewą czekoladową - rzekł aspirant - a Ty Olu z czym sobie życzysz?
- Dobry, a ja poproszę gofra z bitą śmietaną i polewą truskawką - po chwili otrzymaliśmy nasze zamówienie.
- Dziękujemy, miłego dnia. - pożegnaliśmy się z facetem, mój chłopak zapłacił i odeszliśmy, aby usiąść na niedaleko stojącej ławeczce.
- Pyszne - stwierdziłam - a jak tam Twoje?
- Nie patrz się tak, nie oddam Ci swojego - zażartował - na prawdę bardzo smaczne.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne - powiedział z wyrzutem.
- Ale to nie ja w tym towarzystwie jestem ciągle głodny - przekomarzał się dalej ze mną.
- Ja mam prawo być wiecznie głodna - powiedziałam - jestem w ciąży przecież.
- Wracamy? Chodź Cię odprowadzę i będę uciekał do domu. - stwierdził, po tym jak zjedliśmy.
- Już? Tak szybko? - powiedziałam wstając i łapiąc za rękę Jacka.
- Muszę jeszcze ogarnąć o pracy - stwierdził smutny - zresztą Ty też musisz się przygotować.
- I tak jesteś przystojny - powiedziałam i puściłam mu oczko.

***

Poniedziałek, godz. 8:30

Właśnie wyszliśmy z Mikołajem z odprawy. Przebiegła w wesołej atmosferze. Zostało nam przydzielone Śródmieście, więc spodziewaliśmy się dość sporo interwencji. Ledwo zdążyliśmy odjechać i już zostaliśmy wywołani przez radio:
- 00 dla 05, zgłoś się - powiedział dyżurny.
- Piątka, zgłaszam się. - odpowiedziałam - masz coś dla nas?
- Jedźcie na ulicę Piekielną 16a, do sklepu elektronicznego - podał nam adres interwencji
- A co tam się dzieje ? - zapytałam
- Sprzedawca złapał złodzieja na gorącym uczynku - odpowiedział - włączcie sobie górę z zachowaniem i lećcie jak najszybciej, bo sprzedawca był bardzo zdenerwowany i może dojść do rękoczynów.
- Okej, bez odbioru. - odłożyłam radiostację i włączyłam bomby.

Po 6 minutach...

- Dzień dobry, to pan nas wzywał - zapytaliśmy mężczyznę, który stał przed sklepem. - Aspirant Białach i Posterunkowa Wysocka, KMP we Wrocławiu.
- Tak, dobrze, że jesteście. - stwierdził mężczyzna - złapałem złodzieja.
- A gdzie on jest? - zapytał Mikołajem. - wejdźmy do środka, wszystko nam Pan opowie.
- Eryk, znaczy ochroniarz go teraz pilnuje - poinformował nas -  takim to tylko łapy poucinać.
- Spokojnie. Można prosić o dowód tożsamości? - zapytałam - Jak się Pan nazywa?
- Piotr Górski, jestem właścicielem tego sklepu - przedstawił się facet, podając dowód.
- Niech Pan na spokojnie opowie co tu się wydarzyło. - powiedziałam.
- Facet przyszedł, zaczął oglądać najpierw komórki, potem laptopy, tablety itd. - zaczął opowiadać - podszedłem i zapytałem czy mu  w czymś pomóc, opowiedzieć, ale on się zmieszał i powiedział, że nie trzeba, więc wróciłem za kasę. Po kilku minutach chciał wyjść, ale bramki zaczęły piszczeć, więc go złapałem i wtedy przybiegł ochroniarz, zabrał go na zaplecze, ale ten złodziej nie zgodził się na przeszukanie.
- Dobrze, zanotowałam. - powiedziałam - ma pan może monitoring?
- Owszem, mam. - orzekł.
- Będziemy potrzebować nagrania z tego zajścia - oświadczył mój partner - a teraz chodźmy na zaplecze.

- Dobry, aspirant Białach i posterunkowa Wysocka - przedstawiłam nasz patrol.
- Może Pan pokazać nam dokument tożsamości i zawartość plecaka? - zadał pytanie Białach.
- Nie, odwalcie się ode mnie - mężczyzna zaczął stawiać opór.
- Dokumenciki powiedziałem, nie powtórzę jeszcze raz - powiedział dosadniej Mikołaj.
- Masz i spadaj - podejrzany rzucił dowodem w aspiranta.
- A może by tak grzeczniej? - spytałam, biorąc od Mikołaja dokument.
- Spieprzaj - odpowiedział mi niegrzecznie.
- Pan Andrzej Stachurski, lat 26, zamieszkały we Wrocławiu - przeczytałam i wywołałam dyżurnego, żeby sprawdzić go w bazie i po chwili już wiedząc, że facet nie jest czysty, zwróciłam się do partnera: - 5 lat za kradzieże, rozboje i bójki.
- To ładnie, pokażesz co masz w środku, czym mam sam sprawdzić ? - zapytał i sięgnął po plecak i wyjął z niego drogi telefon. - A to chyba nie Twoje?
- Nic Ci kurwa nie powiem - odpysknął i podniósł się z zamiarem ucieczki, popchnął mnie, na szczęście Mikołaj ma dobry refleks i mnie złapał, a ochroniarz złapał Stachurskiego. Doskoczyłam do niego, wykręciłam mu ręce i zakułam.
- Kradzież, a do tego napaść na funkcjonariusza - stwierdziłam - to sobie posiedzisz trochę.
- Ile jest wart ten telefon? - zapytał Białach.
- 1700 zł. - odpowiedział sprzedawca.
- No, no. Dobrze, zapraszam Pana na komendę w celu złożenia oficjalnych zeznań, a tego człowieka zabieramy - oznajmił - Ola, wszystko ok? Nic Ci nie zrobił?
- W porządku - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Dobrze, to po zamknięciu sklepu przyjadę do was. Do widzenia. - oświadczył nam pokrzywdzony.
- Do widzenia - odpowiedzieliśmy, Mikołaj przejął zatrzymanego, a ja zabrałam rzeczy jego i udaliśmy się na komendę, gdzie przekazaliśmy zatrzymanego Kobielakowi, a sprawę przejęli śledczy. Następnie wróciliśmy na patrol. Po chwili mieliśmy kolejne wezwanie. Tym razem do leżaka. Okazało się, że 20-latek wracając w nocy z imprezy, zasnął na trawie. Był na tyle trzeźwy, że nie było sensu go zawozić na izbę wytrzeźwień, więc puściliśmy go domu. 

***

Dużo dzisiaj mieliśmy roboty, dopiero około godziny 14-ej zgłosiliśmy przerwę. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu wracać na komendę, żeby zjeść, więc poszliśmy na chińczyka, który był niedaleko.
Po skończonej przerwie, wróciliśmy na patrol. Na szczęście już mniej zgłoszeń było do końca służby, więc wróciliśmy ok. 18-ej do bazy, żeby napisać raporty z dzisiejszych interwencji. Siedzieliśmy przy biurkach, patrzyłam bez celu w monitor, podczas gdy Mikołaj kończył pisać.
- Możemy pogadać? - przerwałam ciszę.
- Jasne, o czym chcesz porozmawiać? - zapytał zaciekawiony.
- Wiesz, muszę Ci coś powiedzieć... - zaczęłam i przerwałam, bo do pokoju wpadła Beata - dobra, później Ci powiem.
- Dobra - odpowiedział
- Cholera - pomyślałam
- Właśnie skończyłam służbę i wpadłam się pożegnać - powiedziała uśmiechając się Gruda - wy też już lecicie?
- Właściwie to tak - odpowiedział mój partner, odkładając notatkę i długopis - koniec na dzisiaj.
- To ja lecę się przebrać - powiedziałam i udałam się do innego pomieszczenia.
Wyszliśmy z komendy, pożegnaliśmy się i rozeszliśmy do swoich domów. Byłam zła, że nie udało mi się porozmawiać z Mikołajem, ale postanowiłam mu powiedzieć na dniach. Gdy wróciłam do mieszkania, wzięłam szybki prysznic, zrobiłam sobie kolację i ją zjadłam. Zmęczona położyłam się na łóżku i zaczęłam wymieniać czułe smsy z Jackiem. To poprawiło mi humor. Niedługo później życzyłam mu dobrej nocy i poszłam spać.

Jak wam się podobało opowiadanie? Coś mało komentujecie :(
Będę bardzo wdzięczna za komentarze.

Pozdrawiam
Paulina

piątek, 9 października 2015

Streszczenia odcinków 113-116

Streszczenia odcinków 113-116


Odcinek 113

Ola wyrzuca Grudzie, że wygadała się ojcu o niej i Jacku, nadużywając jej zaufania. Gruda przeprasza i zapewnia, że wymknęło jej się to przez przypadek. Tymczasem przychodzi zgłoszenie z osiedla mieszkaniowego, na którym pobity został młody chłopak. Twierdzi, że nie zna napastnika i nie zna powodów, dla których został zaatakowany. Ola i Mikołaj nie wierzą w jego zeznania. Chłopaka wychowuje babcia, która postanawia pomóc funkcjonariuszom wyjaśnić dziwne zachowanie swojego wnuczka. Wkrótce okazuje się, że wnuczek był bardzo przedsiębiorczy i przez swój talent do interesów narobił sobie sporo problemów. W tym odcinku Mikołaj i Ola zajmują się także umierającym bezdomnym - panem Kazikiem, którego tragedia spotkała się ze znieczulicą ludzi, zbyt zajętych swoimi sprawami żeby mu pomóc.


Odcinek 114

Po odprawie jeden z policjantów docina Mieszkowi Pawlakowi - nie podoba mu się, że "lizus" notuje wszystko co mówił komendant. Krzysiek bierze chłopaka w obronę. Podczas patrolu Krzysiek z Emilką jadą na interwencję do nadużywającej alkoholu kobiety, której zacięły się drzwi w mieszkaniu. Z tego powodu nie zdążyła na sprawę rozwodową. Policjanci szybko nabierają podejrzeń, że pech steranej życiem kobiety może mieć związek z działaniem osób trzecich. W tym odcinku Krzysiek i Emilka muszą także rozwikłać sprawę tajemniczej kradzieży torów tramwajowych i namierzyć bezczelnego złomiarza. Po służbie Mieszko dziękuje Krzyśkowi. Poszliby na piwo ale Krzysiek spieszy się do dziecka. Okazuje się, że Mieszko ma także ważne obowiązki po pracy.


Odcinek 115

Pani Zosia z bufetu uległa wypadkowi. Cała komenda oddaje krew. Białach ma niewyraźną minę. W sekrecie zwierza się Oli, czego się obawia. Ola żartobliwie go przytula. Widzi to Jacek. Jest speszony. Tymczasem przychodzi wezwanie od przedsiębiorcy, który podczas rozmowy kwalifikacyjnej odkrył, że jego niedoszły pracownik ma sfałszowany dyplom wyższej uczelni. Dokument jest podrobiony perfekcyjnie, a mężczyzna ma nawet zdjęcie z uroczystego odebrania dyplomów. Posterunkowa Wysocka przez przypadek wpada na pewien trop, który pozwala ująć króla fałszerzy. Zatrzymany mężczyzna przyznaje się do wszystkiego a jego zeznania wzruszają policjantów. Ola i Mikołaj zmierzą się także ze złodziejem, który kradnie samochody na tak zwanego "kupca". Po pracy Jacek pyta, czy Ola coś czuje do Mikołaja.


Odcinek 116

Do Emilki znów dzwoni mama. Prosi ją, by wieczorem do nich przyjechała, bo ojciec znów ma gorszy okres i ciągle się awanturuje. Matka czuje się bezradna i ma nadzieję, że może obecność Emilki coś zmieni . Tymczasem przychodzi zgłoszenie o wyłudzeniach. Oskarżenia padają w dość zaskakującym kierunku. Krzyśkowi i Emilce trudno jest uwierzyć, że wskazany przez poszkodowanych naprawdę zrobił to, co mu zarzucają, zwłaszcza, że ma mocne alibi, ale ofiary wyłudzeń nie mają najmniejszych wątpliwości, że zostali oszukani właśnie przez niego. Krzysiek i Emilka będą musieli ustalić, kto z przesłuchiwanych przez nich osób mówi prawdę, a kto kłamie. W tym odcinku policjanci zmierzą się także z hipnotyzerem, który wykorzystuje swoje zdolności do popełniania przestępstw. Po pracy Emilka jedzie do rodziców, gdzie czeka ją awantura przy kolacji. Ojciec poniża matkę, Emilka ostro staje w jej obronie. Pokazuje, ze potrafi być twarda i zdecydowana.

wtorek, 6 października 2015

I. Seria 13. Rozdział

Rozdział 13. Dwie poważne rozmowy  



Po kilku dniach wypisali mnie ze szpitala, Mikołaja także. Odwiedzaliśmy się na wzajem, ale nie wiem czy wiedział o tym fakcie, że oprócz pobicia, zostałam z gwałcona. Jego obecność poprawiała mi humor, chociaż nie mogłam się pogodzić z ostatnimi wydarzeniami. Wróciłam do domu, musiałam sobie to wszystko przemyśleć i poukładać w głowie zanim wrócę do pracy. Musiałam także odpocząć, ale miałam na to aż dwa tygodnie. Nie specjalnie wychodziłam z domu, chyba, że do sklepu, a także nie miałam ochoty z nikim się widywać. Ojciec wpadał na chwilę sprawdzić, z Jackiem głównie rozmawiałam przez telefon, nie miałam ochoty nikogo widzieć. Wiedziałam jedno - muszę powiedzieć ojcu o ciąży, zanim wrócę na komendę. Na kilka dni przed powrotem zadzwoniłam do komendanta:
- Cześć tato - przywitałam się.
- Cześć Olu, jak się czujesz? - zapytał.
- Jest lepiej - odrzekłam i zmieniłam temat - wpadniesz dziś wieczorem na kolację?
- Jasne. Coś się stało córuś?- odpowiedział i się zmartwił moją propozycją.
- Nie, czemu pytasz? - chociaż dobrze wiedziałam, że często nie zapraszam mojego rodzica na kolację.
- Bo dziwne jest to, że sama mnie zaprosiłaś. - rzekł.
- Ehh... To bądź o 19-ej. Pa - pożegnałam się i szybko się rozłączyłam.

O 14 wybrałam się na zakupy po produkty na dzisiejszą kolację. Odszukałam dość szybko interesującą mnie żywność, zamiast białego wina wzięłam sok i skierowałam się w stronę kas, aby zapłacić. O 15ej byłam z powrotem w mieszkaniu. Ogarnęłam je nieco i zabrałam się za robienie kolacji. Na godzinę przed wyznaczoną godziną, nakryłam stół, przebrałam się i lekko umalowałam, żeby nie wyglądać źle. Pięć minut przed godziną siódmą wieczorem pojawił się ojciec. Po zjedzonej kolacji wiedziałam, że jest to ten moment, żeby powiedzieć tacie, że zostanie dziadkiem. 
- Tato, muszę Ci o czymś powiedzieć - powiedziałam, bojąc się jego reakcji.
- Tak? A co takiego? - zaciekawił się.
- Nie wiem jak ci to powiedzieć... - zastanawiałam się jak mu to przekazać.
- Nosz kurka, mów wreszcie, bo się martwię - odrzekł po kilkunasto sekundowej ciszy.
- Bo ja... ja... - zaczęłam się jąkać z nerwów - jesteem, w ciąży.
- Co? Żartujesz? - cholernie się zdziwił - Z kim? Z Jackiem?
- Niestety nie żartuje, myślałam, że się ucieszysz - rzekłam z lekką ironią, nie miałam zamiaru informować kto będzie ojcem.
- Cieszę się, ale zarazem jestem zdziwiony - powiedział - wcale nie wyglądasz jakbyś się cieszyła z tego, że zostaniesz mamą.
- Bo ja jestem wciąż w szoku i ciężko mi jest w to uwierzyć. - odrzekłam.
Jeszcze sporo czasu zajęła nam ta rozmowa. Ojciec chciał mnie przekonać o zrezygnowaniu z pracy - co mu się nie udało oczywiście. Przynajmniej nie był zły na mnie, zgodził się żebym pracowała w patrolówce dopóki nie urośnie mi bardzo brzuch, później miałam zasiąść za biurkiem, co mnie cieszyło, bo nie wyobrażałam sobie siedzenie w domu przez kilka miesięcy. Chyba bym umarła z nudów. Po tym jak opuścił komendant moje mieszkanie, zmęczona poszłam pod prysznic, a następnie położyłam się spać.

***

Następny dzień, godzina 13

Akurat czytałam książkę, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Niechętnie wstałam z kanapy i poszłam sprawdzić kto to.
- Cześć, nie przeszkadzam? - zapytał po otwarciu drzwi.
- Hej. Nie, wchodź - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek - nie spodziewałam się Ciebie dzisiaj.
- No widzisz, bałem się, że mnie wpuścisz do środka jak przyjadę, ale musiałem zaryzykować. Martwiłem się Olu - rzekł i pocałował mnie namiętnie w usta, ale dość szybko się od niego oderwałam.
- Przepraszam, nie mogę - miałam ochotę się rozpłakać, uciekłam wzrokiem w bok.
- Co jest Olu? - zmartwił się, a ja opadłam na kanapę i zasłoniłam twarz dłoniami, gdyż wspomnienia wróciły.
- Nie mogę, to wszystko mnie przerasta...Najpierw to pobicie Mikołaja, groźby, gwałt, ciąża - zaczęłam wymieniać i wymsknęło mi się ostatnie słowo, szlochałam coraz bardziej, a Jacek wziął mnie w ramiona i mocno przytulił, żebym się uspokoiła. - mam tego wszystkiego dość.
- Olka, jesteś w ciąży? - zapytał
- Tak, w 10 tygodniu. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Jeśli to jest połowa trzeciego miesiąca, czyli nie mogę być ojcem - powiedział i posmutniał zdając sobie sprawę z tego, że dziecko jest Białacha - Mikołaj wie?
- Nie, jeszcze mu nie powiedziałam... Co z nami będzie? - zapytałam zmartwiona.
- Musisz mu powiedzieć jak najszybciej. Nie wiem, Olka, to od Ciebie zależy czy chcesz być nadal ze mną. Nie ważne co zrobisz, co postanowisz, pomogę Ci, możesz na mnie zawsze liczyć - uspakajał mnie.
- Jacek, ja Cię nadal kocham - spojrzałam mu w oczy, łzy wciąż mi spływały po policzkach - nie chcę Cię stracić.
- Ja Ciebie też kocham - odpowiedział i pocałował mnie następnie, teraz nie miałam ochoty przerywać pocałunku. Następnie wtuliłam się w jego tors, żeby się uspokoić wewnątrz. Długo tak siedzieliśmy w tuleni. Jakiś czas potem wpadłam na pomysł, żeby wspólnie ugotować obiad. Wyszedł świetny, a po posiłku Jacuś zabrał mnie na spacer do parku.

Krótki mi wyszedł, ale jestem zmęczona i nie mam siły dalej pisać, może w dzień dokończę.
1. Zdziwieniu reakcją komendanta i Jacka? Ojciec Oli o dziwo się nie wściekł xd. Cieszycie się, że Jacek okazał się na tyle odpowiedzialny, że na wieść o tym, że Wysocka spodziewa się dziecka z Mikołajem, nie zostawił jej? Pewnie część z czytelników, jednak by wolała, żeby tak się stało :)

Czekam na komentarze! ;-)

Pozdrawiam
Paulina




czwartek, 1 października 2015

Streszczenie odcinków 109-112

Streszczenia 109-112

Odcinek 109

Komendant Wysocki wzywa do siebie Olę. Chce wiedzieć, czy to prawda, że ma romans z Nowakiem? Ola wraca od ojca wściekła, jest pewna, że to Białach mu doniósł. Mikołaj się broni. Tymczasem zostają wezwani do bójki w warsztacie samochodowym. Dzieją się w nim dziwne rzeczy a pracujący tam bracia oskarżają się wzajemnie. Kto stoi za podmianami części samochodowych i spartolonymi naprawami? Mikołaj i Ola muszą się też zająć zgłoszeniem z kolektury, gdzie czeka na nich rodzina, która twierdzi, że wygrała główną nagrodę. Sprawy jednak szybko się komplikują. Po pracy do Oli przychodzi dyżurny. Chce z nią pogadać.

Odcinek 110

Nadużywający alkoholu ojciec zostaje oskarżony o kradzież. Poszkodowanym jest jego syn. Jednak Zapale i Drawskiej kilka rzeczy się w całej sprawie nie zgadza. Czy rodzinna tragedia z przeszłości i plany życiowe syna mogą mieć coś z tą kradzieżą wspólnego? Krzysiek i Emilka zostają też wezwani do salonu kosmetycznego, gdzie zmierzą się z wyjątkowo przebiegłą i chciwą oszustką. Podczas patrolu Emilkę czeka także zaskakujące spotkanie z własnym ojcem, kiedy wraz z Krzyśkiem zatrzymują za wykroczenie luksusowy samochód...

Odcinek 111

Ola znowu u komendanta. Ojciec nadal nie jest zachwycony jej nowym związkiem ale tym razem rozmowa przybiera już trochę inny ton. Ola próbuje wyciągnąć od ojca, kto mu powiedział o tym, co ją łączy z Jackiem. Podczas patrolu Ola i Mikołaj dostają wezwanie do szkoły. Ktoś ukradł portfel klasowego prymusa. Podejrzenie padło na uczącego się w tej samej szkole wychowanka Ośrodka Terapii Uzależnień. Wszystko wskazuje na to, ze chłopak znowu zaczął brać narkotyki. Żeby rozwiązać zagadkę - funkcjonariusze będą musieli poznać szkolne tajemnice i spróbować powiązać ze sobą z pozoru nie pasujące do siebie szczegóły. W tym odcinku Białach i Wysocka zmierzą się również z wyjątkowo sprytnym i niepozornym złodziejem. Po służbie Ola postanawia wynagrodzić Mikołajowi przykrość, jaką mu sprawiła swoimi podejrzeniami. Zabiera go do muzeum motoryzacji, które prowadzi jej znajomy. Mikołaj jest zachwycony. Oboje świetnie się bawią…

Odcinek 112

Do Krzyśka dzwoni mecenas Julia. Pyta co u niego i proponuje spotkanie po pracy. Umawiają sie na spacer. Tymczasem Krzysiek i Emilka dostają wezwanie. Na ulicy zasłabł starszy człowiek. Wkrótce okazuje się że wcale nie potrzebuje pomocy lekarza. Jest samotny i udając omdlenia próbuje zwrócić na siebie uwagę. Funkcjonariusze jednak odkrywają, że staruszek ma poważne długi, które narobił z powodu swojej naiwności. Czy Krzysiek i Emilka będą w stanie mu pomóc? W drugiej sprawie policjanci przygotują zasadzkę na wyjątkowo bezczelnego złodzieja benzyny.

1. Seria 12. Rozdział

Rozdział 12. Pobicie, napad i wiadomość, która zszokowała Olę


Czekałam wciąż na wiadomość od Białacha, ale nie nadchodziła. Około godziny 18-ej zadzwonił telefon. Nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam:
Cześć, tu Dominika - przywitała się córka mojego partnera.
Hej, dlaczego dzwonisz? - zaniepokoiłam się.
-  Żeby Ci powiedzieć... - urwała w pół zdania... - tata jest w szpitalu.
- CO? Jak to? Co się stało? - zaczęłam rzucać pytaniami rozmówcę - w jakim jest szpitalu?
- Uspokój się Olu, został pobity - próbowała mnie uspokoić, choć słyszałam w jej głosie strach - jest na Traugutta, ale nic nie wiem, dopiero jedziemy.
- Dobra, jak coś będziesz wiedzieć to daj znać - powiedziałam i pożegnałam się, a następnie zakończyłam połączenie.

Słabo mi się zrobiło, musiałam się oprzeć o ścianę żeby nie upaść. Cholernie się bałam. Myślałam tylko o tym, żeby nic mu nie było. Gdy poczułam się lepiej, postanowiłam pojechać do szpitala. Ubrałam się i ruszyłam do samochodu. Wyjeżdżając z parkingu dostałam sms-a, sięgnęłam po telefon żeby go przeczytać, był z nieznanego mi numeru, a wiadomość brzmiała tak "Pilnuj się, kolejna bliska Ci osoba jest na celowniku". Poczułam uścisk w żołądku, musiałam wysiąść na świeżę powietrze, bo zrobiło mi się słabo. Byłam przerażona, nie wiedziałam kto i czego ode mnie chce. Stałam i intensywnie nad tym myślałam do chwili, w której poczułam silny ból z tyłu głowy i straciłam przytomność.

Gdy odzyskałam przytomność, poczułam, że jestem związana, a na oczach mam zawiązaną opaskę. W tle słyszałam rozmowę dwóch mężczyzn? Nie wiedziałam dokładnie ilu. Zaczęłam wołać pomocy i wtedy przyszli oni.  Rozmawiali niby między sobą, ale tak, żebym słyszała. Wiedziałam, że na zwykłym porwaniu się nie skończy.Jeden z nich się na mnie rzucił, ale najpierw mnie rozwiązał, broniłam się jak mogłam, ale oni tylko ze mnie szydzili. Błagam o to żeby zostawili mnie w spokoju, modliłam się o to by ten koszmar się skończył.  Ale niestety moje prośby przez Boga nie zostały wysłuchane. Po tym jak mnie jeden z nich zgwałcił, pobili mnie tak, że straciłam przytomność.

***

Dochodziły do mnie dźwięki z zewnątrz, jakieś pikanie maszyny, głosy ludzi... Tak, budziłam się, nie wiedziałam gdzie jestem, czułam, że ktoś mnie trzyma za rękę. Próbowałam otworzyć oczy, światło było dość ostre, więc chwile potrwało za nim otworzyłam oczy na dobre i ujrzałam ojca, a za nim Jacka.
- Tato - szepnęłam - gdzie ja jestem?
- Oluś, córciu, Oluś obudziłaś się na reszcie - Wysocki i Nowak odetchnęli z ulgą - Tak się martwiłem o Ciebie.
- Jak się czujesz? - zapytał mój chłopak.
- Kiepsko - odpowiedziałam i odwróciłam się do ściany, zaczęłam szlochać, doszło do mnie to, że zostałam skrzywdzona.
- Ola, wszystko w porządku? - zadał pytanie komendant.
- Nie - powiedziałam załamana - zostawcie mnie w spokoju, chcę być sama.
- Ale.. - zaczął ojciec, ale mu przerwałam.
- Idźcie stąd. Nie rozumiecie? - próbowałam ich wyrzucić i w tej chwili pojawił się lekarz i poprosił mnie o rozmowę.
- Możecie Panowie zostawić nas samych? Muszę porozmawiać z pacjentką? Mogę Pani Aleksandro? - zapytał doktor.
- Tak - powiedziałam załamana i niechętnie odwróciłam się w jego stronę.
- Czy Pani pamięta ostatnie wydarzenia? - zapytał - jak się Pani czuję?
- Tak jak widać - powiedziałam słabo - możemy o tym nie rozmawiać?
- Tak, oczywiście. Na to przyjdzie jeszcze czas. Pani Aleksandro, wie Pani, że jest w ciąży? - Poinformował mnie.
- Jak to? Owszem ostatnio miałam nudności, ale ciąża? - powiedziałam i zaczęłam płakać. Byłam w szoku.
- Proszę nie płakać. Jest Pani w 9 tygodniu - powiedział lekarz - na szczęście dziecku się nic nie stało w wyniku pobicia, ale będziemy robić dodatkowe pytania.
- Yhym... jestem zmęczona i śpiąca, czy to wszystko? - chciałam już zakończyć tą rozmowę, lekarz wyszedł i poprosił ojca i Jacka, żeby na razie nie wchodzi, gdyż chcę mieć spokój. Zastanawiałam się jak to możliwe, że wcześniej nawet nie pomyślałam o tym, że te nudności mogą być związane z ciąża. Nie mogłam uwierzyć w to, byłam w szoku. Byłam bardzo zmęczona ostatnimi wydarzeniami i zasnęłam.


1. Trochę krótkie wyszło, ale no cóż poradzić. Jak myślicie - Jacek czy Mikołaj, który z Panów jest ojcem? Kto stoi za pobiciem Mikołaja, kto stoi za napadem i skrzywdzeniem Oli? Czy te dwie sprawy mają coś ze sobą wspólnego? Czy Ola poradzi sobie z tym co ją spotkało?

2. Co do ostatnich odcinków - Cholernie boję się o to, co wymyśliła Gruda, aż boję się pomyśleć co ona chce zrobić Oli :( Aż tak to ja się o nią nie bałam od ostatniego odcinka 2 sezonu. Masakra. Cieszę się, że Mikołaj złapał Grudę na kłamstwie i jest nie ufny w stosunku do niej. Mam nadzieję, że Krzysiek wreszcie wyjdzie z kryzysu finansowego, a Monika dość szybko wróci z tej Austrii. Wiemy tyle, że wyjeżdża na 3 miesiące, ale czy wróci? Mam wielką nadzieję, że jeszcze Gosię Szapował zobaczę w serialu ;)

3. Tak, wiem, że mnie zabijecie za ten rozdział ;D

Pozdrawiam