środa, 30 września 2015

Pierwsze Urodziny

Z okazji 1. urodzin serialu "Policjantki i policjanci" ATM Grupa udostępniła na youtube filmik z bloobers, czyli wpadkami z 3 sezonu "Policjanci i policjanci". Z tej okazji życzę przede wszystkim tego, żeby nasz serial trwał jak najdłużej, by zbierał jak największą widownię i żeby nas zawsze zaskakiwał ;-)

Osobiście czuję, że osiągnęłam mały sukces ;) Gdyż po 15-ej napisałam posta na oficjalnym fan page, że mogliby z okazji urodzin dać filmik z wpadkami. A przed czterema godzinami pojawił się ;) Jestem dumna, że słuchają fanów :D

niedziela, 27 września 2015

I. Seria 11. Rozdział

Rozdział 11. Kolejna randka, nie udane spotkanie z Mikołajem, niepokojący telefon

Jakiś czas później...


Następny dzień, godzina 12-sta, patrol

Jeździliśmy po mieście, dziś był jeden z tych spokojniejszych dni i nie mieliśmy wiele wezwań, więc zaproponowałam Mikołajowi zrobienie sobie przerwy.
- Może przerwa? - zapytałam partnera
- Owszem, a co byś chciała zjeść? - zgodził się
- Kanapkę na komendzie - powiedziałam i uśmiechnęłam się na myśl, że spotkam się z Jakiem
- No dobra, to zgłaszam dyżurnemu przerwę - stwierdził Mikołaj i wyruszył w drogę do bazy
- 05 dla 00, zgłoś się - wywołał Jacka
- Co jest? - zapytał Białacha
- Jeśli nic dla nas nie masz, to zgłaszamy przerwę. - rzekł
- Wracacie na komendę? - zadał pytanie Jacuś
- Tak, a co stęskniłeś się za nami? - zażartował Mikołaj
- Zgadłeś, ale muszę Cię zmartwić, bardziej za twoją partnerką - oświadczył dyżurny
- Dzięki za szczerość, bez odbioru - zakończył wymianę zdań mój partner

Po kilku chwilach siedzieliśmy już w kuchni na komendzie. Przyszykowałam kanapki, a Mikołaj zrobił nam po kawie. Po zjedzeniu posiłku, powiedziałam Mikołajowi, że muszę na chwilę wyskoczyć gdzieś i udałam się do pokoju dyżurnego.
- Cześć Jacek - przywitałam się z chłopakiem
- Hej Olu, co Cię sprowadza? - zapytał i wstał z krzesła
- Chciałam się odwdzięczyć za ostatnie spotkanie i zaprosić Cię na kolację - powiedziałam i zarumieniłam się.
(Jacek się uśmiechnął i spojrzał się mi głęboko w oczy)
- To wpadniesz? Bo nie wiem ile kupić ryby i w ogóle - powiedziałam, po chwili nie odzyskawszy odpowiedzi
- Kup dla dwóch osób, a ja przyniosę wino - odrzekł Nowak
- Super... znaczy kup białe wino, nie czerwone - czułam, że znowu i się rumienię - to cześć
- Ola, zaczekaj - zatrzymał mnie
- Tak? - zadałam pytanie.
- Nie mogę się doczekać dzisiejszego spotkania - oświadczył Jacuś i obydwoje się uśmiechnęliśmy.
- Ja też - odpowiedziałam i wyszłam z zamiarem powrotu do kuchni

W kuchni...

- Gdzie tak długo się podziewałaś? - zapytał zaciekawiony Mikołaj
- A tu i tam, nic ważnego - nie chciałam mu mówić o spotkaniu z Jackiem
- Ola, możemy się dzisiaj spotkać? - zaczął Białach
- Po co? - odpowiedziałam pytaniem
- Chciałbym Ci wytłumaczyć tą ostatnią sytuację.
- Ale dzisiaj nie mogę, jestem umówiona - musiałam mu odmówić - ale możemy jutro.
- Okej, to później ustalimy o której i gdzie. - odrzekł mój partner, zmieszał się, bo właśnie weszła Beata. - a teraz chodź, musimy wrócić na patrol.

***

Po patrolu

Wróciłam do domu, po drodze zahaczając o sklep spożywczy, aby kupić produkty na dzisiejszą kolację. Przyszykowałam kolację, nakryłam stół. Następnie przebrałam się w sukienkę i legginsy, lekko się umalowałam, rozczesałam włosy i czekałam na Jacka. Zjawił się punktualnie. Wieczór spędziliśmy bardzo miło. Uznaliśmy, że Jacek może zostać u mnie na noc, gdyż o tej godzinie jest niebezpiecznie wracać taksówką. Jacek zaczął mnie całować i wylądowaliśmy w łóżku.




Następnego dnia wstałam, ale Jacka już nie było. Ale zauważyłam na telefonie sms-a, o treści "Cześć Olu, musiałem iść do pracy, a tak słodko spałaś, że nie miałem serca Cię budzić. Wieczór był genialny, a kolacja pyszna ;). Mam nadzieję,że niedługo się spotkamy, buziaki. Jacek". Odpisałam "Hej, już nie śpię, dzięki za wspaniały wieczór, cieszę się, że Ci smakowała ryba. Na pewno się jeszcze spotkamy ;)."

Niechętnie musiałam wstać z wygodnego łóżka, zjeść śniadanie, ogarnąć się i iść na spotkanie z Mikołajem.

Około 14.40 wyszłam z domu. Na miejscu byłam punktualnie o 15-ej, ale Mikołaja jeszcze nie było. Poczekałam z 15 minut, ale on wciąż się nie pojawiał. Zaniepokoiłam się i wybrałam jego numer, ale okazało się, że ma wyłączony telefon. Zmartwiłam się i zdziwiłam zarazem. No cóż poczekałam jeszcze pół godziny i wróciłam do domu. Czekałam wciąż na wiadomość od Białacha, ale nie nadchodziła. Około godziny 18-ej zadzwonił telefon. Nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam:
- Cześć, tu Dominika - przywitała się córka mojego partnera
- Hej, dlaczego dzwonisz? - zaniepokoiłam się
-  Żeby Ci powiedzieć... - urwała w pół zdania...

piątek, 25 września 2015

I. Seria 10. Rozdział

Rozdział 10. Monika, praca, kawiarnia

Koło godziny 19 zadzwonił dzwonek do drzwi. Prawdę mówiąc nie miałam siły ani ochoty nikogo widzieć, po za tym wyglądałam tragicznie po przepłakaniu całego dnia. Modliłam się, żeby nie był to ojciec. Po chwili wstałam, "doczołgałam" się do drzwi i je otworzyłam:
- Cześć, kiepsko wyglądasz - oceniła mnie Monika.
- I tak się właśnie czuje - odpowiedziałam - wchodź.
- Przyniosłam wino - rzekła blondyna - przyda się.
- Przyniosę szkło - powiedziałam udając się w stronę kuchni - a Ty się rozgość.

Po kilku chwilach...

- Mikołaj się odzywał? - zadała mi pytanie.
- Nie... czemu on mnie tak potraktował? Przecież byłam dla niego ważna - stwierdziłam i się rozpłakałam - czemu on zostawił mnie w taki sposób?
- Ola, wiesz chciałabym Cię jakoś pocieszyć, odpowiedzieć Ci na te pytania, ale nie potrafię - odpowiedziała Mi Kownacka. - Sama tego pojąć nie mogę. Nie myśl o nim.
- Nie umiem o nim zapomnieć, ja go KOCHAM. - powiedziałam.

I tak jeszcze długo rozmawiałyśmy. Gdy wybiła dwudziesta druga Monika postanowiła wrócić do domu. Zostało jeszcze trochę wina, więc postanowiłam, że sama je dopiję. Gdy butelka była już opróżniona, a mi szumiało lekko w głowie, poczułam, że zbiera mi się na wymioty. Ten wieczór nie najlepiej się dla mojego zdrowia skończył. Ehh... ale nie przejmowałam się tym.

***

Kilka dni później...

Niestety nieunikniony dzień nastał. Musiałam wrócić do pracy. Czułam się już lepiej po ostatnich wydarzeniach. Postanowiłam, że nie okażę Mikołajowi jak bardzo mnie zranił. Chciałam udowodnić sobie i jemu, że jestem twarda. Ale całą pewność siebie straciłam wchodząc po schodach w komendzie. Zobaczyłam go z Beatą. Białach mnie nie widział, bo stał tyłem w moją stronę. Rozmawiali, ona go pocałowała, a może on ją? Poczułem gule w gardle i łzy w oczach. Mijając ich powiedziałam do aspiranta, że widzimy się na odprawie i poleciałam do pokoju po mundur, aby się móc przebrać i się uspokoić. Nie mogłam tego pojąć, że mój facet zostawił mnie dla mojej licealnej przyjaciółki. To dopiero zabolało, ale postanowiłam być twarda i tego nie komentować.

Idąc na odprawę spotkałam Jacka.
- No proszę Wysocka już gotowa do służby - stwierdził uśmiechnięty.
- Dwadzieścia cztery godziny na dobę - odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
- I to mi się podoba, jak się uśmiechasz - rzekł dyżurny.
- Przepraszam, ale nie mam ochoty na żarty. - powiedziałam.
- Wszystko w porządku Olu? - zmartwił się Nowak. - Nie wyglądasz najlepiej.
- Jest okej. Nie masz o co się martwić - odrzekłam - chodź, bo się spóźnimy na odprawę.

Na odprawę doszliśmy przed czasem. Ojciec był punktualnie, ale Mikołaj się spóźnił i dostał za to ochrzan. Ani jednym spojrzeniem nie uraczyłam Białacha. Ojciec wyznaczył rejony, pogadał, pomarudził. Wszyscy już wyszli, ale mnie komendant zatrzymał.
- Olu, wszystko w porządku - zapytał - blada strasznie jesteś.
- W porządku - odpowiedziałam - po prostu źle spałam i tyle.
- Może powinnaś iść do lekarza? Martwię się o Ciebie dziecko. - powiedział zmartwiony.
- Nie ma takiej potrzeby. Wszystko jest w porządku. Nie musisz się o mnie martwić. Lecę na patrol. Pa - Pożegnałam się i skierowałam się przed komendę, gdzie w radiowozie czekał na mnie mój partner.

***

Ledwo zdążyłam wsiąść do samochodu, a odezwał się dyżurny przez radio z wezwaniem. Przez cały patrol mieliśmy kupę wezwań na całe szczęście, bo nie miała ochoty rozmawiać z Mikołajem. Owszem czekałam aż mi to wyjaśni, ale nie chciałam tej sprawy załatwiać w pracy. Najpierw dostaliśmy zgłoszenie do bójki, potem do kradzieży w sklepie, zostaliśmy także wezwani do podejrzenia znęcania się nad rodziną, a na koniec znaleźliśmy półprzytomną dziewczynę na chodniku. Dopiero koło godziny 19-ej zjechaliśmy na bazę i skończyliśmy robotę. Gdy obydwoje byliśmy przebrani w prywatne ciuchy:
- Cześć, do jutra - Mikołaj pożegnawszy się, miał zamiar wyjść z pokoju.
- Zaczekaj, chyba jakieś wyjaśnienia przydałyby się - zatrzymałam go - Nie uważasz?
- Kiedy indziej o tym pogadamy, nie tutaj - powiedział.
- To dla niej ze mną zerwałeś, prawda? - zapytałam rozgoryczona.
- Dla jakiej jej? - zapytał głupio - kiedyś Ci to wszystko wyjaśnię, obiecuję.
- Dla Beaty. Ile to trwa? - zaatakowałam go. - Myślisz, że jestem głupia i ślepa? Widziałam rano jak się całowaliście, więc nie udawaj idioty.
- Mnie z nią nic nie łączy. - Tłumaczył się - To ona mnie pocałowała bez powodu.
- Yhym, mam w to uwierzyć? - Wstałam, żeby wyjść, w drzwiach jeszcze dodałam na koniec - jesteś skończonym draniem, na razie.
- Olka, proszę Cię... - dalej nie usłyszałam, bo poszłam w swoją stronę. Znowu mi było nie dobrze, zatrucie winem dawało się we znaki.

Po drodze wpadłam na Jacka.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię - powiedziałam niezadowolona.
- Spoko, nic się nie stało - uśmiechnął się. - widzę, że już do domu?
- Owszem, jestem zmęczona. - odpowiedziałam.
- A Może dasz się zaprosić na kawę? - zapytał dyżurny - Znam tu niedaleko świetną kawiarnię.
- Na prawdę jestem zmęczona - chciałam się wymigać.
- Kawa dobrze Ci zrobi - nie miał zamiaru odpuścić.
- Dobra, tylko jedna i lecę do domu, okej? - dałam za wygraną i tak nie miałam ochoty wracać do domu, do czterech pustych ścian.

Przed komendą poczekałam na Jacka i jak się zjawił, udaliśmy się do kawiarni. Kawa była pyszna, towarzystwo Jacka poprawiło mi humor, nie myślałam o Mikołaju w ogóle. Jacek okazał się na prawdę fajnym facetem. Ale póki co traktowałam go jako kolegę tylko i nie zastanawiałam się nad tym, żeby z nim się zacząć spotykać. To był czas dużo za wcześnie, wciąż bolało mnie zachowanie Białacha. Nie wiem ile czasu spędziłam z Nowakiem, ale upłynął nam bardzo miło. Odwiózł mnie pod dom i wrócił do siebie. Ja zmęczona udałam się pod prysznic, następnie zjadłam kolację i udałam się do łóżka spać.


1. No widzicie nie połączyłam Oli i Jacka ;D Ha ha ha, będę żyła.
2. Tak wiem, że krótkie, ale jestem zmęczona. 7 godzin męczyłam się zajmując się bratanicą. MASAKRA
3. Pytanie do opowiadania - czy Mikołaj zdradził Olę z Beatą? Czy to dla niej zostawił posterunkową? Czy wyjaśni się ta sytuacja?





Streszczenia 105-108

Odcinek 105

Nadchodzi dzień mistrzostw Dolnego Śląska w karate. Białach, który startuje w zawodach, jest bardzo podniecony. Ola i dyżurny obiecują, że pojawią się na zawodach. Tymczasem przychodzi zawiadomienie o kradzieży. Młody chłopak próbował wynieść ze sklepu słodycze. Dzieciak jest hardy, nie chce rozmawiać z policją. Ola i Mikołaj odwożą go do domu. Po wyjściu z mieszkania zaczepia funkcjonariuszy sąsiadka. Twierdzi, że dzieciak głoduje. Policjanci będą też musieli rozstrzygnąć konflikt między klientką w sklepie a nerwowym ochroniarzem.

Odcinek 106

Krzysiek dostaje od Moniki SMS-a. Czekają z Frankiem w Austrii na zbliżającą się operację. Emilka jest trochę przygnębiona. Czuje, że nigdy nie stworzy z Krzyśkiem takiego tandemu jak jej z poprzedniczką. Tymczasem dostają wezwanie do hurtowni, w której w nocy doszło do włamania. Sprawa wydaje się rutynowa, ale zachowanie właściciela jest trochę dziwne. Gdy wyjdą na jaw sprawy z przeszłości policjanci rozpoczną wyścig z czasem. Czy uda im się dopaść mordercę? W tym odcinku Krzysiek i Emilka natkną się też na dziecko, które mama straszy policją, kiedy niegrzecznie się zachowuje. Podczas wizyty w domu dzieciaka, sprawy przyjmą niespodziewany obrót. Po pracy Krzysiek, chcąc przełamać lody, zaprasza Emilkę na kolację. Dziewczyna jednak jest już umówiona z rodzicami, chociaż wyraźnie nie cieszy się na czekającą ją wizytę.

Odcinek 107

Nowy praktykant, Mieszko, przychodzi do Białacha. Wie, że wszyscy podejrzewają, że to on zrobił i przesłał do gazety zdjęcie z pożegnalnej imprezy Moniki, ale to nieprawda! I ma na to dowód. Białach przyznaje mu rację. Ma swoje podejrzenia, które jednak oburzają Olę. Tymczasem przychodzi zgłoszenie od taksówkarza, który zatrzymał mężczyznę, wyglądającego jakby był pod wpływem alkoholu. Zatrzymany biznesmen nie wie, co się z nim dzieje, ale jednego jest pewien: nie pił żadnego alkoholu i nie bierze narkotyków. Policjanci przypuszczają, że ktoś postanowił się na nim zemścić i podrzucił mu do jedzenia albo picia jakąś zakazaną substancję. W tym odcinku Mikołaj i Ola rozwiązują też sprawę kradzieży samochodu atrakcyjnej kobiety. Z pomocą przyjdzie im jej zazdrosny mąż.

Odcinek 108

Franek miał mieć nad ranem operację. Krzysiek rozmawia z Moniką przez komunikator. Monika jest potwornie zdenerwowana - nastąpiły powikłania, prawdopodobnie konieczna będzie druga operacja… Z kolei Emilka rozmawia przez telefon z matką. Martwi się, słysząc, że ojciec wyżywa się na niej po ostatniej rodzinnej kolacji. Tymczasem przychodzi wezwanie do ogródków działkowych, gdzie pobiło się dwóch mężczyzn. Każdy z nich twierdzi, że ten kawałek ziemi należy do niego. Krzyśkowi i Emilce udaje się załagodzić sprawę. Poznają przy tym perypetie życiowe jednego z nich: mężczyzna odkrył zdradę żony i postanowił już nigdy nie wracać do swojego domu. Działka, na której mieszkał, była jego własnością. Nigdy jej nikomu nie sprzedawał. Jak to więc się stało, że kupiec ma w ręku podpisane przez niego dokumenty? W tym odcinku do akcji wkroczy także dyżurny, który w dramatycznych okolicznościach pomoże zagubionej w lesie matce z dzieckiem. Wieczorem Krzysiek kontaktuje się z Moniką, żeby dowiedzieć się, co z Frankiem.

czwartek, 24 września 2015

I. Seria 9. Rozdział

Rozdział 9. Wszystko się pieprzy


Od dwóch miesięcy jestem szczęśliwa z Mikołajem. Chociaż od kilku dni Mikołaj jest jakiś dziwny, małomówny, bez humoru. Nie rozumiałam jeszcze wtedy dlaczego i chciałam się dowiedzieć dlaczego.

Dzisiaj mamy wolne. Wstaliśmy koło 10 i poszliśmy przygotować śniadanie. Mikołaj przyrządził kanapki, a ja zrobiłam nam kawę. Przy stole Białach znowu był małomówny, wkurzało mnie to już.
- Znowu nic nie będziesz mówił? - zapytałam smutna.
- A co mam mówić? Przecież jesteśmy ze sobą 24 godziny na dobę... - odpowiedział zobojętniały.
- Jesteś od tygodnia jakiś dziwny... Możesz mi to wytłumaczyć? - spytałam.
- Przesadzasz Olu... - zmienił temat - pojadę dzisiaj do córek, a Ty co będziesz dzisiaj robić?
- Nie przesadzam, nie zmieniaj tematu. - powiedziałam, skończyłam jeść i zaraz dodałam oschle - Idę pod prysznic.

Poszłam do łazienki. W tym czasie Mikołaj wrzucił talerze do zmywarki i wyszedł z domu. Byłam rozgoryczona, totalnie nie rozumiałam jego zachowania. Pomyślałam o najgorszym, o tym, że się mu znudziłam. Rozpłakałam się, nie chciałam go przecież stracić... Po chwili słabości ogarnęłam się, wzięłam chłodny prysznic, następnie poszłam się ubrać, a potem zadzwoniłam do Moniki. Potrzebowałam z kim pogadać o tej sytuacji, a tylko ona wiedziała o mnie i Mikołaju. 
- Cześć, Monika - przywitałam się od razu jak odebrała telefon - nie przeszkadzam?
- Hej, nie przeszkadzasz - powiedziała - co się stało, że dzwonisz rano?
- Możemy się spotkać i pogadać? - zapytałam - to nie jest rozmowa przez telefon.
- Chodzi o Białacha? - bez problemu się domyśliła powodu - Tak, możemy, wzięłam dzisiaj wolne, bo nie za dobrze się dzisiaj czuję. 
- To może wpadnę do Ciebie, co Ty na to? - zaproponowałam.
- Okej, to czekam na Ciebie. - zgodziła się, pożegnałyśmy się i skończyłyśmy rozmawiać.
Napisałam do Mikołaja sms-a, że jadę do Moniki i nie wiem o której wrócę. Po kilku minutach byłam gotowa do wyjścia i po drodze kupiłam białe wino. Pół godziny później byłam już w domu Kownackiej.
- Cześć, wchodź - otworzyła drzwi i wpuściłą mnie do mieszkania.
- Hej, kupiłam wino. - powiedziałam i uśmiechnęłam.
- To Ty się rozgość i zapraszam do salonu, a ja przyniosę korkociąg i kieliszki. - powiedziała Monika i poszła do kuchni.
- To mów, co Cię gryzie - powiedziała, wchodząc do pomieszczenia i sięgnęła po butelkę i otworzyła ją po chwili, po czym napełniła nam kieliszki.
- Mikołaj ostatnio dziwnie się zachowuje - powiedziałam, biorąc łyk alkoholu.
- Ale co konkretnie Cię martwi? - dopytywała.
- Na przykład to, że mało rozmawiamy, chodzi smutny, zły... no nie wiem sama. - powiedziałam smutna.
- A próbowałaś z nim rozmawiać? - zadała pytanie.
- Oczywiście, że tak, ale zmienił temat od razu... - odpowiedziałam.
I tak rozmawiałyśmy i piłyśmy winko do godziny 17, aż wrócił Artur i Franek, więc postanowiłam wrócić do domu. Zamówiłam taksówkę. Wracając próbowałam dodzwonić się do Mikołaja, wysłałam sms-a, że wracam, ale nie odezwał się. Po chwili wyłączył telefon. Byłam jeszcze bardziej zła na niego. Ale to co zostałam w mieszkaniu, załamało mnie bardzo. Aspiranta nie było, co gorsza zauważyłam, że nie ma jego rzeczy! Dopiero po chwili zrozumiałam, że się wyprowadził, że mnie zostawił.
- Jak? Dlaczego? Ale czemu? - zadawałam sama sobie pytania i rozpłakałam się.
Po chwili spostrzegłam kartkę na stole kuchennym. Zaczęłam czytać:
"Olu, bardzo Cię przepraszam, ale nie możemy być już dłużej razem. 
Nie chciałem Cię skrzywdzić, nie chciałem patrzeć na Twoje łzy, dlatego
postanowiłem zabrać swoje rzeczy pod Twoją obecność. Zależało mi na Tobie,
na prawdę, ale stwierdziłem, że nasz związek nie ma przyszłości. Mam nadzieję,
że mi to kiedyś wybaczysz. Także mam nadzieję, że zaznasz szczęścia z innym.
Przepraszam.
Mikołaj"
Zaczęłam płakać jeszcze bardziej, zaczęłam wyć z bólu. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Rzuciłam się na łóżko i wyłam... Bardzo długo płakałam dopóki nie zasnęłam ze zmęczenia.
Dopiero rano, obudził mnie telefon. Dzwonił ojciec.
- Tak, co jest? - powiedziałam zachrypniętym głosem.
- A Ciebie to służba nie dotyczy? - powiedział zły, dopiero wtedy spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę 9.
- Przepraszam, dzisiaj nie przyjdę. - odpowiedziałam
- Córciu, wszystko w porządku? - zapytał zatroskany.
- Nie, znaczy tak, tylko trochę kiepsko się dzisiaj czuje... - rzekłam - muszę kończyć, przepraszam, odezwę się później.
Nie miałam ochoty ani siły wstawać dzisiaj z łóżko. Mój świat zawalił się jak domek z kart. Miałam złamane serce, straciłam zarazem chłopaka i przyjaciela. Napisałam sms-a do Moniki, że Mikołaj mnie zostawił i wyprowadził się pod moją nieobecność w mieszkaniu. Wciąż nie rozumiałam dlaczego on to zrobił, czemu chociaż nie podał powodu. Czemu mnie zostawił i nie spojrzał mi w twarz, raniąc mnie? Cały dzień przeleżałam w łóżku płacząc i zastanawiając się co jest ze mną nie tak, że kolejny facet mnie zostawił...

1. Przepraszam was bardzo za opóźnienie. Straciłam wenę na kilka dni, a jak już ją odzyskałam to czasu mi brakowało.
2. Przepraszam także za to, że krótkie opowiadanie.
3. Mam nadzieję, że mnie za nie nie zabijecie :)
4. Ciężko mi pisać opowiadania, mam mętlik w głowie przez związek Oli i Jacka. Cholernie się cieszę, że Ola jest szczęśliwa, ale także boję się co wymyśli jeszcze Beata i Kwieciński. Masakra z nim.
5. W najnowszym Teletydzień pojawił się wywiad z Magdą Malcharek i Mariuszem Węgłowskim, zapraszam do przeczytania. Jeśli chcecie screena, mogę wrzucić na bloga.

Pozdrawiam
Paulina

poniedziałek, 21 września 2015

Filmiki

Najśmieszniejsze momenty


Odcinek 81

video


Odcinek 83

video


Odcinek 85


video


Odcinek 87

video


Odcinek 89

video

Zwiastun

Zwiastun odcinków tego tygodnia :)




video

piątek, 18 września 2015

Streszczenia odcinków 101-104

Odcinek 101

Ktoś okrada starszych ludzi podając się za policjanta. Oszust jest bezczelny i bardzo bezwzględny. Ola i Mikołaj liczą na to, że wkrótce popełni błąd dzięki któremu będzie można go ująć. Patrol zajmuje się też sprawą emeryta, który nie radzi sobie ze swoim wnukiem. Chłopak przez zamiłowanie do dość nietypowego stylu ubierania może mieć poważne problemy z prawem. Tymczasem Olę nachodzą wątpliwości, czy powinna zakochiwać się w policjancie, na dodatek z takim, z którym pracuje. Zwierzą się ze swoich rozterek Grudzie. Białach chwali się Oli, ze niedługo startuje w mistrzostwach dolnego śląska policjantów w karate kyokushin.

Odcinek 102

W gazecie pojawiło się zdjęcie z imprezy pożegnalnej Moniki. Widać na niej jak Krzysiek trzyma w ręku butelkę szampana. Tytuł artykułu sugeruje, że policjanci urządzili sobie w pracy libację. Na komendzie robi się z tego afera. Atmosfera jest napięta, ktoś z obecnych na pożegnaniu Moniki musiał dać zdjęcie prasie - podejrzenia padają na nowego praktykanta Mieszka Pawlaka. Tymczasem Krzysiek i Emilka muszą zająć się sprawą staruszki, która twierdzi, że jest prześladowana przez swoją przyszłą synową. Narzeczona syna nie przyznaje się do zarzutów, ale nie jest w stanie udowodnić swojej niewinności. Policjanci muszą dociec kto i dlaczego zamienił życie emerytki w koszmar. Zapała i Drawska zmierzą się także z dziwnym przypadkiem młodego ojca. Mężczyzna jest trzeźwy nie brał narkotyków ale zachowuję się w sposób bardzo podejrzany. Po pracy Krzysiek umówił się z Moniką, która w nocy ma samolot do Austrii. Krzysiek przyprowadził Tośka, by pożegnał się z Frankiem. A Monika i Franek przyszli z psem - Sierżantem.

Odcinek 103

Gruda spotyka się z Kwiecińskim. Ten niezadowolony. Afera z piciem szampana nie zaszkodziła komendzie. Sprytnie się wytłumaczyli. Mówi, ze Gruda musi się bardziej postarać bo nie dostanie awansu. Gruda mówi, że w dupie ma awans pyta czemu tak Kwieciński nie nienawidzi policjantów z tej komendy. Kwieciński odpowiada, że go poniżyli i że to miała być jego komenda. Kwieciński pyta dlaczego Gruda z nim współpracuje skoro nie liczy na awans. Gruda mówi, że ma prywatne porachunki z Olą i jej ojcem. Przestępcy szukają coraz to nowych sposobów oszustwa. W tym odcinku Wysocka i Białach zmierzą się z cwaniakiem, który wymyślił, jak za pół ceny można kupować w sklepie sprzęt elektroniczny. Ola i Mikołaj zostaną też wezwani do złodzieja psów. Funkcjonariuszom na pomoc w rozwikłaniu zagadki przyjdzie rezolutna staruszka. Tymczasem Gruda spotyka się z Kwiecińskim, który nie jest zadowolony z efektów jej działań na komendzie.

Odcinek 104

Krzysiek i Emilka znajdują nieprzytomną kobietę. Badania toksykologiczne w szpitalu wykazują, że jest uzależniona od leków psychotropowych. Pacjentka po odzyskaniu przytomności twierdzi, że nigdy nie brała żadnych silnych medykamentów. Czy mówi prawdę? Jeśli tak, to kto i dlaczego próbuje ją wrobić. Patrol dostaje też zgłoszenie dotyczące imprezy, która wymknęła się spod kontroli. Jej uczestnicy będą mieli problemy nie tylko ze zdrowiem ale i prawem. Przez cały dzień Krzyśkowi na patrolu bardzo brakuje Moniki. Emilka, która od razu to wyczuła, próbuje jakoś odnaleźć się w tej sytuacji.
W gazecie pojawiło się zdjęcie z imprezy pożegnalnej Moniki. Widać na niej jak Krzysiek trzyma w ręku butelkę szampana. Tytuł artykułu sugeruje, że policjanci urządzili sobie w pracy libację. Na komendzie robi się z tego afera. Atmosfera jest napięta, ktoś z obecnych na pożegnaniu Moniki musiał dać zdjęcie prasie - podejrzenia padają na nowego praktykanta Mieszka Pawlaka. Tymczasem Krzysiek i Emilka muszą zająć się sprawą staruszki, która twierdzi, że jest prześladowana przez swoją przyszłą synową. Narzeczona syna nie przyznaje się do zarzutów, ale nie jest w stanie udowodnić swojej niewinności. Policjanci muszą dociec kto i dlaczego zamienił życie emerytki w koszmar. Zapała i Drawska zmierzą się także z dziwnym przypadkiem młodego ojca. Mężczyzna jest trzeźwy nie brał narkotyków ale zachowuję się w sposób bardzo podejrzany. Po pracy Krzysiek umówił się z Moniką, która w nocy ma samolot do Austrii. Krzysiek przyprowadził Tośka, by pożegnał się z Frankiem. A Monika i Franek przyszli z psem - Sierżantem.

wtorek, 15 września 2015

I. Seria 8. Rozdział

Rozdział 8. Monika, upojne chwile, ojciec i problemy.



***

Koło 19.30 siedzieliśmy w pubie, sącząc piwo. Gadaliśmy, żartowaliśmy, co jakiś czas się całowaliśmy, jednym słowem - świetnie się bawiliśmy. Długo już siedzieliśmy, byliśmy już po kilku browarach. Przy następnym namiętnym pocałunku, ktoś do nas podszedł:
- Cześć - powiedziała... a nas "zamurowało"...
- Czeeść - odpowiedziałam po chwili
- Hej, co tutaj robisz? - zapytał Mikołaj blondynkę
- Przyszłam się odstresować, ale właśnie zauważyłam, że można tutaj się czegoś ciekawego dowiedzieć - odrzekła Monika
- Sama? A gdzie Franek? - spytałam
- Sama, nie chciałam wyciągać Krzyśka, wystarczająco się o mnie martwi. A Franek z moją teściową - uśmiechnęła się blado - Olu, możemy porozmawiać w cztery oczy?
- Tak, chodźmy przed knajpkę - rzekłam i wstałam z krzesła - Mikołaj, za chwilę wrócimy.

Przed knajpą...
- Olka, powiedz, że mi się to przewidziało - powiedziała Monika.
- Ale co? Chodzi Ci o ten pocałunek z Mikołajem? - zapytałam ostrożnie.
- Tak, ile już to trwa? - zadała pytanie sierżant.
- Trochę... - rzekłam i uśmiechnęłam się.
- Ola, chyba nie powinniście - powiedziała karcąco Kownacka.
- Monika, ja jestem już dorosła. Mogę się spotykać z kim chce - powiedziałam zła - zależy mi na Mikołaju. Nie powinnaś się w to wtrącać.
- Ja się nie wtrącam, ale pracujecie ze sobą, jesteście razem w patrolu - przypomniała mi blondyna - po za tym raczej Twój ojciec nie będzie z tego zadowolony...
- Cholera, przecież mój ojciec nie będzie całe życie mi mówił co mam robić, z kim spotykać. Będzie musiał to zaakceptować - odrzekłam - Przecież nic nie robimy złego, że jesteśmy szczęśliwi ze sobą.
- Wiesz, że ja do was nie mam, ale uważam, że powinnaś się jeszcze nad tym zastanowić. - powiedziała Monika - wracamy?
- Tak. Zachowasz to dla siebie? - zapytałam z nadzieją - wolałabym, żeby na razie nikt nie wiedział o tym, że spotykam się z Mikołajem.
- Okej. Mam nadzieję, że wiesz co robisz - powiedziała i ruszyła w stronę knajpki.

Wróciłyśmy do aspiranta i piliśmy jeszcze długo. Koło 3 czy 4 wróciliśmy do domu, Monika do siebie poszła. Szkoda było mi jej, każdy wiedział o tym, że jej mąż trafił do aresztu po tym, jak popchnął awanturującego się w ich mieszkaniu, biologicznego ojca Franka. Pechowo upadł i uderzył głową w podłogę, zapadł w śpiączkę i nie wiadomo było czy się z niej obudzi. Monika sobie z tym nie radziła w ogóle.



***

W domu...

- Lampkę wina Olu? - zapytał Mikołaj
- Po proszę - odpowiedziałam, a po chwili ruszył do kuchni i wrócił z butelką białego wina i dwoma kieliszkami.
Po napiciu się, postawiliśmy szkło na stoliku i Mikołaj zaczął mnie namiętnie całować, w tamtej chwili zrozumiałam, że chce iść krok dalej, zaczęłam rozpinać mu koszulę, właśnie całował mnie po szyi, żeby się ode mnie odsunąć:
- Olu, chcesz tego? Jesteś gotowa? - zapytał z troską Mikołaj, wyczuwając moje zamiary.
- Tak, pragnę Cię - wyszeptałam i pocałowałam go namiętnie w usta.

Po upojnych chwilach zasnęliśmy. Rano, koło godziny 10 Mikołaj próbował wstać i mnie przypadkiem przebudził.
- Gdzie idziesz ? - zapytałam
- Ups, nie chciałem Cię obudzić. Przepraszam - powiedział i mnie pocałował. - Wyspana?
- Trochę - uśmiechnęłam się do partnera.
- Mam nadzieję, że nie żałujesz tej nocy? - zapytał
- Mikołaj... nie, nie żałuje... - odpowiedziałam - zależy mi na Tobie.
- To dobrze, bo mi na Tobie też zależy. Bałem się, że alkohol podziałał na Ciebie zbyt mocno - rzekł aspirant - chodź, napijemy się kawy - powiedział, rozciągając się.
Mikołaj poszedł do kuchni ubrany w bokserki, a ja wstając założyłam jego koszulę i udałam się także do kuchni.
Piliśmy kawę, gadaliśmy, żartowaliśmy.
- Do twarzy Ci w tej koszuli - powiedział Mikołaj - ale i bez niej jesteś śliczna.
- Jasne - powiedziałam z przekąsem. - pewnie ten rozmazany makijaż też dodaje mi uroku?
- Owszem, ale i tak najlepiej mi się podobasz bez niego - powiedział i usłyszeliśmy dzwonek do drzwi...
- O cholera, kogo niesie o tej godzinie - powiedziałam i zapięłam guziki w koszuli - Jeśli to ojciec to po nas... Otworzysz?
- Tak. - odrzekł i poszedł sprawdzić.
- Cześć szefie - usłyszałam głos Mikołaja z korytarza.
- Cześć Mikołaj, a ty tak paradujesz w samych gaciach przy mojej córce? - zapytał mój ojciec i wszedł do kuchni, mina mu zrzedła jak mnie zobaczył.
- Tato, jestem dorosła... i uprzedzam to nie tak jak myślisz... - powiedziałam i uprzedziłam go.
- Co to ma znaczyć? - powiedział ojciec zły.
- Ale tato o co ci chodzi? Przecież tylko siedzimy i kawkę pijemy - rzekłam.
- Ciekawe co tu się wcześniej działo = odrzekł komendant. - że ty tak wyglądasz Olka.
- Nie przesadzaj dobra? - powiedziałam już z deczka wkurzona na niego.
- Panie Komendancie, wieczorem zrobiliśmy sobie mały wypad z Olą na piwko, dość późno wróciliśmy - zaczął Mikołaj.
- Ten wieczór się trochę przeciągnął i jak wróciliśmy nie miałam siły się ogarnąć i poszliśmy spać od razu - dokończyłam - I dla tego mam rozczochrane włosy, rozmazany makijaż...
- I nie chciało Ci się szukać piżamy, tak? Głupi nie jestem. - powiedział tato.
- Założyłam to co miałam pod ręką, nie doszukuj się w tym niczego innego - powiedziałam - nic nas nie łączy, a po za tym jestem dorosła, chciałabym Ci o tym przypomnieć. - wiedziałam, że łatwo nie odpuści.
- Jasne i mam w to uwierzyć, że nie macie romansu? Olka co się z Tobą dzieje? - zapytał podnosząc głos.
- Tak i zrozum to wreszcie. Nie mamy chyba o czym rozmawiać... Przepraszam, ale muszę iść się ogarnąć. - powiedziałam, wskazując ojcu drzwi głową.
Wyszedł trzaskając drzwiami. Byłam zła i smutna. Najgorsze było to, że ojciec nam nie uwierzył i wiedzieliśmy, że nie odpuści tego tematu. Choć byłam już od dawna pełnoletnia i niezależna od niego, on nie mógł tego pojąć.
- Olu, nie smuć się. Jakoś to będzie... - powiedział przytulając mnie.
- On nam nie odpuści, on zrobi wszystko żeby nas rozdzielić - rzekłam, ocierając łzę.
- Nie płacz, nie dopuszczę do tego. Obiecuję - odrzekł i pocałował mnie w czoło.
- Wiesz jaki on jest - powiedziałam.
- Wiem, ale poradzimy sobie. I tak będzie musiał zaakceptować nasz związek jeśli Cię kocha.
- Jeśli nie, może zapomnieć, że ma córkę. - odpowiedziałam - chodź pod prysznic.
- Przestań, to nie jest wyjście z tej sytuacji. - chciał mi wybić z głowy ten pomysł - dobra, chodź, prysznic nam się przyda.
- Wiem - lekko się uśmiechnęłam



Pozdrawiam

Paulina

P.S. Nie przewidzieliście, że będzie to jednak Monika. Haha! No cóż jak Monika ich przyłapała, to i Wysocki się nawinął w nie odpowiednim czasie. Jak myślicie czy ojciec Oli odpuści temat, czy będzie próbował zniszczyć związek tej dwójce? Wątek z Jackiem też będzie, tylko zostawiłam sobie to na później. Jakieś pomysły i prośby co do następnego opowiadania? Chętnie przeczytam ;)


Ps. Licznik przekroczył przed chwilą 2909 wyświetleń. Jestem szczęśliwa <3. Kocham Was! Czekam na komentarze ;)









Zwiastun

Zwiastun najnowszych odcinków:



P.S. Opowiadanie może dodam jutro, gdyż dzisiaj miałam taki zamiar. Wstałam o 12-ej, pomyślałam "Szwagierka z bratanicą pojechały do rodziców, brat na 14-tą do pracy, będę miała spokój i długo wyczekiwaną ciszę na napisanie opowiadania. Ale moja radość okazała się za wczesna. Brat pojechał do pracy, po kilku minutach zadzwoniłam do niego, żeby zapytać czy sprawdził skrzynkę, podczas tej rozmowy powiedział mi, że w samochodzie coś mu biegi bardzo ciężko wskakują. Po dosłownie 5 minutach dzwoni, że wykrakał i rozleciała mu się skrzynia biegów na skrzyżowaniu i dalej nie pojedzie. Zostawił auto i wrócił pieszo do domu. Godzinę czekaliśmy na kolegę, który ma auto i tak miał nam przywieźć tytoń, pytamy czy przyholuje samochód - okazało się, że nie ma linki holowniczej, a nasza jest w samochodzie ojca, który był w pracy 30 km od naszego miasta. No super. Ale wreszcie ogarnęliśmy kogoś i pomógł nam. Kolejne pół dnia straciłam na patrzenie jak brat rozbiera elementy skrzynii biegów, co chwilę po kilkanaście minut narzędzi szukaliśmy ehh... Dobra, udało mu się jakoś naprawić uszkodzoną część, w tym czasie oglądałam PIP, a po obejrzeniu musiałam stać z latarką, żeby mógł go złożyć. Następnie postanowiliśmy sprawdzić czy da się jechać. Przejechaliśmy się, brat stwierdził, że coś ciężko wchodzą biegi. Dawaj - rozkręcam jeszcze raz. Już przy ponownym montażu zaczęło padać i musieliśmy przerwać. Brat wymyślił kolejny patent. I stałam tym razem nie tylko z latarką, ale też parasolką kilkanaście minut, żeby mógł już to skończyć. Skończył - przestał padać deszcz. Nosz kurde...  Jak pech to pech. I tak łatwo można stracić 10 godzin z dnia. Masakra
Sorry za to, że się dość mocno rozpisałam, ale musiałam wylać żale xd

P.S.2 Jestem w szoku, że Ola i Jacek wylądowali w łóżku na drugiej randce. No szok totalny, znaczy w sumie są dorośli, więc mogą robić co chcą i nawet się tego spodziewałam. Zastanawiam się czemu Ola cały czas od kilku odcinków nie daje się zaprosić Mikołajowi na piwo. Smutne to, bo przecież są przyjaciółmi :(.

piątek, 11 września 2015

I. Seria 7. Rozdział

Rozdział 7.  Cichy związek, piwo, pocałunki i nieoczekiwane spotkanie w pubie


Podniósł mnie i zaniósł mnie do sypialni, położył delikatnie żeby mnie nie zabolała noga i zaczął całować... :-)
Całowaliśmy się coraz namiętniej, namiętniej... Mikołaj zaczął mi rozpinać bluzkę...
- Nie, Mikołaj, nie mogę - oderwałam się od niego - przepraszam.
- Ola, co się stało? - zapytał - nie chcesz nic dalej?
- Mikołaj... to dla mnie za szybko... - powiedziałam zawstydzona.
- Okej, rozumiem - pocałował mnie jeszcze raz namiętnie - lecę pod prysznic.
- Zrobię kolację - rzekłam
Po 15 minutach Mikołaj wyszedł z łazienki, właśnie kończyłam robić kanapki i herbatę.
- Mikołaj, co z nami? - zapytałam z lękiem
- Chcę z Tobą być - odpowiedział i pocałował mnie w policzek jak postawiłam talerz na stole.
- Boję się... - powiedziałam.
- Czego? - zapytał zaciekawiony.
- Co powie ojciec? Przecież wiesz, że nie będzie zadowolony - odrzekłam.
- Na razie nie musi wiedzieć, nie ? - uśmiechnął się.
- A co potem? Przez całe życie nie będziemy tego ukrywać - posmutniałam.
- Później o tym pomyślimy, nie martw się na zapas - chciał mnie pocieszyć.
- Teraz ja idę pod prysznic - powiedziałam wkładając talerz do zmywarki - a ty ogarnij łóżko.
- Okej.


***

Kilka tygodni później...

Od kilku tygodni byłam szczęśliwa, miałam faceta, którego kochałam, wróciłam do pracy kilka dni temu.
Wstaliśmy jak co rano przed 7. Mikołaj zrobił śniadanie, ja w tym czasie wzięłam szybko prysznic, ubrałam się, umalowałam, następnie jedząc śniadanie czekałam na Białacha. Jeździliśmy razem na komendę, wracaliśmy razem, ojciec wiedział, że Mikołaj nadal u mnie mieszka, więc nie podejrzewał, że jesteśmy parą. Na komendzie byliśmy przed 8, przebraliśmy się i poszliśmy na odprawę. Wychodząc z komendy na patrol, dostaliśmy wiadomość od dyżurnego, żebyśmy na chwilę podeszli do jego pokoju.
- Hej - powiedzieliśmy do Nowaka
- Cześć. Jest i moja ulubiona policjantka - przywitał się Jacek
- Jacuś, mógłbyś już skończyć z tymi żartami - powiedziałam
- Co masz dla nas? - zapytał Mikołaj
- Trzeba porozmawiać z jednym małżeństwem, boją się o swoją córkę, czy coś, nazywają się Tarczyńscy - rzekł dyżurny - czekają na was w pokoju przesłuchań.
- Okej. To lecimy.

***

Po chwili siedzieliśmy już w pokoju, rozmawiając z małżeństwem.
- Co Państwa do nas sprowadza? - zapytał Mikołaj
- Nasza córka, boimy się o nią - powiedziała kobieta - pomóżcie nam.
- A konkretniej? - zadałam pytanie - mogę dowody tożsamości, muszę uzupełnić raport.
- Tak, proszę. Nasza córka ma dopiero 17 lat. Spotyka się z facetem, który ma 30 kilka lat i nie wygląda na porządnego faceta. A kilka dni temu zniknęła z domu.
- Jak ma na imię państwa córka? - zapytałam - macie państwo jej zdjęcie? - zapytał Białach
- Klara, pomóżcie nam, ona jest taka naiwna... boimy się o nią - prosiła nas kobieta.
- Proszę się uspokoić, córka na pewno zaraz się znajdzie, może poszła na imprezę, która się przedłużyła - uspakajałam roztrzęsionych rodziców nieletniej.
- Klara jest grzeczna dziewczyną, nie imprezuje, nie wagaruje, wracała zawsze do domu od razu po szkole... To pewnie przez niego! Przez tego faceta - mówił mężczyzna.
- Ale tak się czasem zdarza, nawet najgrzeczniejsze nastolatki potrafią pójść na imprezę - powiedziałam.
- Znajdziecie ją? - zapytała z nadzieją kobieta. 
- Zrobimy wszystko co w naszej mocy - odrzekłam.
Zakończyliśmy przesłuchanie, przekazaliśmy informację dyżurnemu i udaliśmy się na patrol. Jeździliśmy, jeździliśmy po wyznaczonym rewirze, wypatrując osób łamiących prawo, ale dzisiaj był jeden ze spokojniejszych dni.

***

- Może kawa? - zapytał aspirant.
- Owszem, przydałaby się - zgodziłam się z partnerem i Mikołaj ruszył w stronę sklepu.
Po 5 minutach dojechaliśmy do celu i Białach skoczył po dwie kawy.
- Trzymaj. - uśmiechnął się - drożdżówkę?
- Dzięki, a chętnie. - Sięgnęłam do papierowej torebki.
Staliśmy pijąc kawę, wcinając ciastka już kilka dobrych minut. Gdy skończyliśmy jeść, postawiłam kawę na dachu radiowozu i pocałowałam Mikołaja, a on odwzajemnił pocałunek.
- Nie powinniśmy na służbie, ktoś mógłby nas przyłapać - powiedział Mikołaj.
- Wiem, ale się nie mogłam powstrzymać. - rzekłam
- 00 dla 05 - usłyszeliśmy głos w radiostacji i sięgnęłam po nią.
- Piątka, zgłaszam się. - powiedziałam - Masz coś dla nas?
- Jedzcie do szpitala na Traugutta, przywieziono tam rano dziewczynę - rzekł Jacek - z opisu wynika, że jest podobna do tej zaginionej, o której przyjmowaliście zgłoszenie.
- Dobra, jak będziemy na miejscu damy znać - powiedziałam - bez odbioru.
- I koniec laby - powiedział Mikołaj.

***

Koło godziny 14, szpital

- Dzień dobry - przywitaliśmy się z lekarzem - dostaliśmy zgłoszenie, że dziś rano, przyjęliście na oddział młodą kobietę, bez dokumentów.
- Dzień dobry, dobrze, że jesteście - powiedział lekarz.
- To ona? - zapytałam, wyciągając zdjęcie z kieszeni.
- Tak, to ona - odrzekł
- Co się stało? W jakim jest stanie? - zadałam pytania.
- Znaleziono ją w parku miejskim dzisiaj z samego rana, została dość mocno pobita, była wyziębiona, miała poszargane ubranie i bieliznę. - poinformował nas lekarz.
- Czy została zgwałcona? - spytałam.
- Obawiam się, że tak, ale musimy czekać na opinię ginekologa, już go wezwałem.
- Będziemy mogli z nią porozmawiać? - zapytał Mikołaj
- Tak, tylko krótko i po wyjściu lekarza. - odpowiedział doktor.
- Dobrze, to poczekamy. - odrzekliśmy.
- Ola poinformuj dyżurnego, że ta dziewczyna to Klara Tarczyńska. - poinstruował mnie partner.
- 05 dla 00 - powiedziałam do radiostacji.
- 00, zgłaszam się. Co ustaliliście? - zapytał dyżurny.
- Ta dziewczyna to Klara Tarczyńska, jej rodzice dziś zgłosili zawiadomienie o zaginięciu. Poinformuj ich, że jest w szpitalu.
- A co z nią? - spytał się mnie Jacek. - Okej, zaraz do nich zadzwonię.
- Na pewno została pobita, możliwe, że została zgwałcona, czekamy na opinię lekarza. - rzekłam - Porozmawiamy z nią i wrócimy na komendę napisać raport.
- Okej, to działajcie. - odpowiedział dyżurny - bez odbioru.
Po rozmowie z lekarzem, od którego dowiedzieliśmy się, że dziewczyna została zgwałcona i zabezpieczył materiał genetyczny sprawcy, stwierdziliśmy z Mikołajem, że sama wejdę do dziewczyny. Po kilku minutach wyszłam z sali:
- I jak dowiedziałaś się czegoś? - zapytał od razu Białach.
- Dziewczyna, nie wiele pamięta, nie wie kto jej to zrobił, nie miała ochoty rozmawiać. - powiedziałam - chodź na komendę, napiszemy raport i przekażemy go dochodzeniówce.
- A następnie zrobimy sobie przerwę na obiad - powiedział
- Ty wiecznie, głodny jesteś - powiedziałam i się zaśmiałam.

***

Wróciliśmy na komendę, Mikołaj napisał raport i poszliśmy z nim do dyżurnego.
- Ola, za każdym razem jak Cię widzę, mam przed oczami zdjęcia peerelowskich milicjantek. Wszystkie były w spódnicach, nie? - zażartował  aspirant,a Białach się roześmiał. - I to byłby najlepszy strój dla ciebie.
- Jacuś, po pierwsze poćwicz podryw, bo wyżej gimnazjum nie podskoczysz. Hmm. - odpowiedziałam, przewracając oczami - A po drugie, mieliby niezły ubaw, gdybym ganiała za przestępcami w spódnicy i szpilkach.
- Coraz bardziej mi imponuje. - powiedział Jacek do Białach.
- Dobra, panie dyżurny, przekaż ten raport dochodzeniówce, a nas wpisz na przerwę. - powiedział Białach.

***

Po obiedzie, wróciliśmy na patrol, było w miarę spokojnie. Służbę skończyliśmy około godziny 18. Przebraliśmy się i wyszliśmy z komendy.
- Może pójdziemy na jakiegoś browarka? - zapytał mój chłopak
- Z miłą chęcią - odparłam - tylko trzeba auto odstawić pod blok.
- No to wskakuj - rzekł i usiadł za kierownicą.

***

Koło 19.30 siedzieliśmy w pubie, sącząc piwo. Gadaliśmy, żartowaliśmy, co jakiś czas się całowaliśmy, jednym słowem - świetnie się bawiliśmy. Długo już siedzieliśmy, byliśmy już po kilku browarach. Przy następnym namiętnym pocałunku, ktoś do nas podszedł:
- Cześć - powiedziała... a nas "zamurowało"...

P.S. Jak myślicie kto przyszedł do knajpy? Czy długo będą ze sobą? A może Ola lub Mikołaj, zakocha się w kimś innym? Czy długo będą ukrywać swój związek przed Wysockim, kolegami z pracy i rodziną Mikołaja? Jakieś życzenia do następnych opowiadań?

Pozdrawiam
Paulina





czwartek, 10 września 2015

Streszczenia odcinków 97-100

Odcinek 97

Gruda wpada do Oli na ploteczki. Ola swobodnie z nią rozmawia o relacjach na komendzie. Przychodzi zgłoszenie: Ola i Mikołaj staną oko w oko z całą chmarą biegających zwierząt, które ktoś wypuścił ze schroniska. Tego dnia nasz patrol będzie także musiał ustalić, czy kobieta, która wzywa funkcjonariuszy do dziejących się za ścianą awantur, próbuje mścić się na swoich sąsiadach, czy może naprawdę coś złego dzieje się w mieszkaniu obok.

Odcinek 98

Monika i Krzysiek zajmują się zgłoszeniem z fundacji pomagającej dzieciom. Ktoś włamał się do jej siedziby i ukradł karton zabawek. Kto i dlaczego zadał sobie tyle trudu dla kilku pluszaków? Policjanci zajmą się też sprawą okradzionego w autobusie mężczyzny. Podejrzenia pada na kierowcę, ten jednak do niczego się nie przyznaje. Wkrótce na jaw wychodzą nowe fakty. Tymczasem Krzysiek ma coraz większe problemy finansowe, a Monika powoli szykuje się do wyjazdu. Będzie opiekowała się Frankiem po operacji a także w czasie rehabilitacji.

Odcinek 99

Mikołaj i Ola dostają zgłoszenie o skradzionym z podwórka skuterze. Sąsiedzi wskazują winnego. To młody chłopak z patologicznej rodziny, który kręcił się przy garażach. W toku postępowania policjanci orientują się, że chłopak ma spore kłopoty i to wcale nie z powodu kradzieży skutera. Funkcjonariusze będą też musieli zmierzyć się ze sprawą tajemniczych aktów wandalizmu na jednej z ulic Wrocławia. Tymczasem Beata Gruda coraz bardziej zaprzyjaźnia się, ze wszystkimi na komendzie. Przynosi ciasto, doradza profosowi, co kupić żonie na urodziny, kokietuje komendanta. Tylko Białach wydaje się odporny na jej urok.

Odcinek 100

Na komendzie pojawia się praktykant - Mieszko Pawlak. Na odprawie komendant zaprasza go na wieczorną imprezę - pożegnanie Moniki. Dziś jest jej ostatni patrol przed wyjazdem. Tymczasem przychodzi zgłoszenie o ekologu, który przypiął się do drzewa. W ten sposób próbuję zablokować budowę drogi. Mężczyzna jest zdeterminowany, ale Monika i Krzysiek zaczynają podejrzewać, że nie chodzi mu wcale o dobro przyrody. Policjanci będą też mieli do rozwiązania zagadkę dziwnych kradzieży w sklepie z odzieżą. Co wspólnego z cała sprawą ma elegancka klientka i fakt że mieszkała jakiś czas we Francji?
Monika i Krzysiek zajmują się zgłoszeniem z fundacji pomagającej dzieciom. Ktoś włamał się do jej siedziby i ukradł karton zabawek. Kto i dlaczego zadał sobie tyle trudu dla kilku pluszaków? Policjanci zajmą się też sprawą okradzionego w autobusie mężczyzny. Podejrzenia pada na kierowcę, ten jednak do niczego się nie przyznaje. Wkrótce na jaw wychodzą nowe fakty. Tymczasem Krzysiek ma coraz większe problemy finansowe, a Monika powoli szykuje się do wyjazdu. Będzie opiekowała się Frankiem po operacji a także w czasie rehabilitacji.
Gruda wpada do Oli na ploteczki. Ola swobodnie z nią rozmawia o relacjach na komendzie. Przychodzi zgłoszenie: Ola i Mikołaj staną oko w oko z całą chmarą biegających zwierząt, które ktoś wypuścił ze schroniska. Tego dnia nasz patrol będzie także musiał ustalić, czy kobieta, która wzywa funkcjonariuszy do dziejących się za ścianą awantur, próbuje mścić się na swoich sąsiadach, czy może naprawdę coś złego dzieje się w mieszkaniu obok.
Gruda wpada do Oli na ploteczki. Ola swobodnie z nią rozmawia o relacjach na komendzie. Przychodzi zgłoszenie: Ola i Mikołaj staną oko w oko z całą chmarą biegających zwierząt, które ktoś wypuścił ze schroniska. Tego dnia nasz patrol będzie także musiał ustalić, czy kobieta, która wzywa funkcjonariuszy do dziejących się za ścianą awantur, próbuje mścić się na swoich sąsiadach, czy może naprawdę coś złego dzieje się w mieszkaniu obok.

Zdjęcia

Zdjęcia

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Mikołaj i Ola_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Jacek_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Krzysiek i Emilka_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Jacuś :)_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _4 sezon_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _w 4 sezonie :)_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Szlachetna paczka :)Get your own: profilki.com.pl, free legal images: freetems.net